Gdy już się opamiętałam, rzuciłam się na niego, przewracając nas w taki sposób, że sturlikaliśmy się po schodach, i leżeliśmy na trawie pod nogami jakiegoś ciemnoskórego chłopaka.
-I don't ever let you go - zanuciłam, a przy policzku poczułam, że się uśmiecha
Czułam się jak w niebie. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. W mojej głowie pojawiała się tylko jedna myśl -On wrócił, wreszcie do mnie wrócił. Po chwili zorientowałam się, że szeptam jego imię, a dookoła siebie słyszałam śmiechy.
-Nie wiedziałem, że aż tak bardzo się za mną stęskniłaś- powiedział dobrze znany mi baryton
Po chwili opamiętałam się, wstałam i pomogłam wstać Louisowi, po czym uderzyłam go w ramię. Li szybko złapał się bolącego barku, a chłopcy za nami chichotali. Jak małe dziewczynki mogła bym rzec.
- Za co to? - powiedział z pretensją
- Za wszystko. Zostawiłeś mnie na tak długo. Co ty sobie myślałeś? A co może wolisz swoje fanki? No to proszę, idź do nich. Jak widać nic cię tu nie trzyma. I jeszcze powiedz, że przyjechałeś na jeden dzień. - zdenerwowana, gadałam jak najęta
- Widać, że jest zazdrosna - powiedział jakiś debil z loczkami na głowie, po czym ja spiorunowałam go wzrokiem
- Właściwie to zostajemy tu sześć miesięcy - powiedział Lou
- Jak to? - zapytałam
Chłopak zaczął mi tłumaczyć czemu tak długo go nie było, tak, że wszystko ułożyło się w logiczną całość. Okazało się, że ich wolny czas jest przydzielany każdemu chłopcowi po kolei. I cały zespół jechał tam gdzie wybrana osoba chciała, najczęściej do ich rodzinnych miejscowości. Niestety wypadło tak, że Li był na końcu. Jedynym plusem była długość jego czasu. U żadnego z chłopaków jeszcze nie zostali tak długo. Louis będzie u mnie pół roku- powoli zaczynało to do mnie docierać. Zreflektowałam się i skinieniem ręki zaprosiłam ich do domu. Boże, co ja mówię, nie zaprosiłam "ich" tylko Louiego, reszcie zespołu zamknęłam drzwi przed nosem. Na szczęście Li nic nie zauważył, 1:0 dla mnie. Szedł korytarzem, obserwując wszystko z szeroko otwartą buzią. Nie widziałam w tym niczego wspaniałego, zwykły dom, więc zignorowałam to i wyprzedzając go podłożyłam mu nogę. Niestety coś mi nie wyszło, bo po 1 pociągnął mnie za sobą, a po 2 zorientował się, że chłopcy za nami nie idą. No świetnie, zepsułam swój plan. Więc dzięki mojej błyskotliwej inteligencji już po chwili wszyscy siedzieliśmy w salonie, a jakiś blondyn jadł moje chipsy. Już go nie lubię, były moje. Reszta zespołu bacznie mi się przyglądała. Muszę przyznać, że czułam się niekomfortowo. Nastała długa cisza, przerywana jedynie odgłosami chrupanych chipsów. Jednak Lou postanowił przerwać ją i zaczął mówić
- Cat, wiesz co?
- Co chcesz? - spytałam zdenerwowana
- Ten chłopak, co ma włosy jak Bieber - przerwał ponieważ, osoba o której mówiliśmy dała mu kuksańca w bok - To ma na imię Liam - dokończył
- I co z tego? Mało mnie to interesuje - powiedziałam
- Więc możesz na niego mówić Li - powiedział, wyraźnie zadowolony - Bo Liam bez "am" daje Li - dodał
- Skarbie, i tak ci to nic nie da. Ty jesteś Li i zawsze będziesz.- zaopanowałam - L-O-U-I-S, bez "ou" i "s" - powiedziałam, literując jego imię. A Lou zaczął udawać obrażonego. Ja podczas rozmowy z kuzynem zauważyłam, że jeden z chłopców mi się przygląda. Chcąc czy nie chcąc też wlepiłam swój wzrok w niego. Miał duże, hipnotyzujące oczy i miły wyraz twarzy. Musiałam przyznać, że był ładny. Nawet bardzo. Szkoda, że nie znałam jego imienia. Kojarzyłam tylko dwóch z nich więc spytałam Louiego kto jest kim. Więc po chwili już wiedziałam, że Zayn z Liam'em grali na x-boxie, Niall zjadł moje chipsy, a Harry z Louisem obmacywali się na kanapie. Boże z kim ja żyje. Ale mimo mojej niechęci musiałam przyznać, że chłopcy byli bardzo sympatyczni. A szczególnie jeden z nich. W sumie było już południe, a skoro zespół przyleciał samolotem to z pewnością muszą być głodni. Mimo moich nie zbyt dobrych zdolności kucharskich, postanowiłam im coś ugotować. Wybrałam spagetti bo umiałam je robić najlepiej. Ku mojemu niezadowoleniu, w kuchni zobowiązał się mi pomóc Harry. Nigdy nie lubiłam jak ktoś mi pomagał. Jednak on jakoś mnie nie irytował, prawdę mówiąc to on wykonał posiłek , ja podawałam mu tylko składniki. Gotował nieziemsko. Jednak przy serwowaniu posiłków ja i Lokaty wybrudziliśmy się sosem. Praktycznie to on mnie wybrudził i myślał, że jest fajny. Więc szybko pobiegłam do łazienki, a on za mną. Początkowo miałam w planach tylko zaprać ubrudzone miejsca. Ale chłopak podniósł mnie i wrzucił do wanny, jednocześnie włączając prysznic. Piętnaście minut później pływaliśmy w samej bieliźnie w mojej wannie. Dobrze, że była duża. Hazza, bo tak kazał na siebie mówić, był strasznie zabawny, i mimo początkowej niechęci strasznie go polubiłam. Gdy obydwoje się podtapialiśmy spojrzałam na zegarek. Boże, była już 16, za pół godziny mam trening. Szybko wybiegłam z łazienki ciągnąc za sobą Harrego. Kazałam mu wybrać sobie jakiś strój, a ja w między czasie suszyłam włosy. Chłopak przygotował dla mnie zestaw składający się z jeansowych szortów i białego podkoszulka. Wyglądałam całkiem okej, więc szybko związałam włosy w koka i zawołałam chłopaków, oznajmiając im, że mam trening i jak chcą to mogą iść ze mną. Oni oczywiście się zgodzili. Chwilę później siedzieliśmy już u nich w aucie.
-Li, przywitasz się z moją mamą - powiedziałam zwracając się do Lou, a do reszty dodałam, że ją poznają na miejscu. Moja mama była moją trenerką. Widziałam w tym i plusy i minusy. Wiadome było, że nie mogła mnie faworyzować i przez to musiałam pracować najciężej ze wszystkich. Rzadko brała mnie na występy, choć tańczyłam całkiem dobrze, a trenerki innych grup często wspominały to mojej rodzicielce. Cierpiałam przez to i dużo razy rozmyślałam nad zmienieniem zespołu. Jednak zwykle brakowało mi odwagi, żeby jej o tym powiedzieć. Niedługo później byliśmy już przed akademią. Ćwiczyliśmy w budynku, szkoły artystycznej , w której uczyli moi rodzice. Szybko pobiegłam do wejścia, ponieważ byliśmy już bardzo spóźnieni. Wchodząc na sale otrzymałam mrożące krew w żyłach spojrzenie od mojej mamy.
- Caitlin. Za karę 60 brzuszków.- usłyszałam karcący głos.
No tak fajny początek. Na treningu dawałam z siebie wszystko, niestety mojej rodzicielce to nie wystarczało i cały czas chwaliła tylko inne dziewczyny. Ucieszyłam się gdy trening się skończył. One direction witało się z moją mamą, a później poznałam ich z Clair. Wróciliśmy do domu. Ja jak tylko weszłam , rzuciłam się na łóżko i poszłam spać, z wiedzą, że jutro prawdopodobnie nie dam rady wstać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
przepraszam ale zawaliłam ten rozdział. po prostu pomysł mam na dalszą część opowiadania po pewnym wydarzeniu, bo teraz to na razie nie są moje klimaty. postaram się streścić to pół roku wizyty chłopców w 3-4 rozdziałach , a potem zacznę już pisać te lepsze. Także już wiadomo o kogo chodziło mi od początku, to Louis ;d tylko jedna osoba napisała, że to może być on. Teraz zagadką pozostanie kto spodobał się Cat. :D
następny rozdział dodam za tydzień ;D proszę o komentarze z opinią ; )
to Tak Cat pewnie spodobał się Zayn , a może Hazza po tym wydarzeniu , ale raczej Zayn ; 33 ale chcę , żeby była z Hazzą więc Harry ; ) , i dodawaj szybko nowy rozdział ; 3 xx
OdpowiedzUsuńCzy osobą która zgadła byłam ja, czy nie ? :D:D
OdpowiedzUsuńA i chciałabym, żeby Cal spodobał się Hazza, o ile już jej się nie spodobał. A jej przyjaciółce, bo na pewno taką ma, żeby spodobał się Zayn :) Co ty na to ? Zresztą.. zrobisz jak uważasz, mi się i tak spodoba <3
tak to ty :D jak chcesz to pisz na gg to mi coś doradzisz :D
Usuńzapraszam na 7 rozdział na http://mean-hungry-lovers.blogspot.com/ mam nadzieję, że wam się spodoba.
OdpowiedzUsuń+ miłych wakacji - Alice :)
Kiedy nowy, bo ja już czekam i doczekać się nie mogę ♥
OdpowiedzUsuńKochana, wróciłam, z nowym blogiem ! :P Mam juz prolog, i byłabym bardzo wdzięczna gdybyś skomentowała, i powiedziała mi co o tym sądzisz :*
OdpowiedzUsuńhej :D zapraszam na 11 rozdział na http://mean-hungry-lovers.blogspot.com/, mam nadzieję, że się podoba i jeśli możesz to zostaw po sobie jakiś komentarz. Dziękuję i przepraszam - Alice :)
OdpowiedzUsuńCo? Jak możesz mówić, że zawaliłaś? Toż wcale nie zawaliłaś! Rozdział jest na prawdę genialny. Właśnie na takie zakończenie czekałam! Takie zajebiste zakończenia są najlepsze. Oczywiście czekam na kolejny rozdział i mam nadzieję ,że się nie zawiodę :< Co ja gadam?! Przecież ty mnie nigdy nie zawodzisz kochana!
OdpowiedzUsuń