Po owej feralnej nocy obudziłam się w jakimś budynku. Nie byłam dokładnie pewna gdzie się znajduję, bo rolety w pokoju były zasłonięte, a ja nie mogłam nic sobie przypomnieć z wczoraj. Wstałam z łóżka i odsłoniłam okna. Wyjrzałam przez jedno z nich i wtedy poznałam tą okolicę. Na początku myślałam, że śnię, ale gdy do pokoju wszedł ON wszystko zaczęło układać się w logiczną całość.
-Co ja tu robię?-spytałam
-Naprawdę nic nie pamiętasz z wczoraj?-odpowiedział pytaniem na pytanie
-Pomyśl trochę. Jakbym pamiętała to na pewno już dawno by mnie tu nie było. Gdzie jest mój telefon? Muszę zadzwonić do Harrego, na pewno się o mnie martwi.
-No ja bym nie był tego taki pewien. Wczoraj raczej nie krępował się gdy flirtował z jakąś blondynką-powiedział z ironią w głosie
I wtedy wszystko mi się przypomniało, nawet to co zdarzyło się po imprezie i jak tu trafiłam. Na szczęście nie było to nic szczególnego, po prostu wraz z NIM i jego kolegami spędziliśmy czas tak jak za dawnych lat. Potem z racji, że do apartamentu już nie chciałam wracać, ON zaproponował mi nocleg u siebie. Od zawsze podobał mi się JEGO pokój. Białe ściany na których poprzyklejał mnóstwo plakatów, czarne biurko w rogu pomieszczenia i dwuosobowe łóżko nie czyniły z tego pokoju nadzwyczajnego miejsca, ale ważne, że mi się podobało. Jednak najbardziej wartościowa była tu hebanowa szafa znajdująca się przy drzwiach, w niej ON trzymał cały materiał do swojej pracy.
-Wiesz, bardzo Ci dziękuje za to wszystko-zaczęłam
-Cii.. Nie ma za co. Tobie zawsze z chęcią pomogę. Zbieraj się, zawiozę Cię do nich. Jakby co to tu masz mój numer telefonu- podał mi karteczkę- Dzwoń jak będziesz miała jakiś problem, nie musimy znowu tego zaczynać, możemy porozmawiać. Może uda mi się Tobie w jakiś sposób pomóc- skończył swój monolog
-Skąd ta zmiana?
-Po prostu uzmysłowiłem sobie, że jesteś dla mnie strasznie ważna. To nic, że nam nie wyszło. Przyjaciele?-poprosił
-Oczywiście, będę potrzebowała kogoś takiego jak ty- potwierdziłam, po czym mocno GO przytuliłam. Staliśmy tak przez dłuższa chwilę po czym chłopak wziął mnie na ręce i zaczął kierować się ku schodom.
-Ej, puść- rozkazałam MU
-Cieszę się, że Ci się podoba- odparł ironicznie.
Niedługo potem już siedzieliśmy w JEGO samochodzie. Nie rozmawialiśmy, myślałam o tym wszystkim co wydarzyło się tej nocy. Nigdy bym się nawet nie spodziewała, że ten chłopak będzie potrafił się tak zmienić. Jednak moja wyobraźnia szybko powędrowała do tego z czym miałam się zmierzyć. Spojrzałam na telefon, mnóstwo nieodebranych połączeń od chłopaków. Nawet do Harrego. Bałam się co mi powiedzą. Ale to przecież nie moja wina, to nie przeze mnie doprowadziłam się do takiego stanu. Oby tylko nie powiedzieli mojej matce. Pól godziny później staliśmy już pod apartamentem, pożegnałam się z NIM i wyszłam z auta. Jeszcze tylko chwila i zaraz rozpęta się piekło. Nie chciałam tam wracać, jednak musiałam to zrobić. Aby przedłużyć czas nie użyłam windy tylko powoli, zatrzymując się na każdym stopniu wchodziłam po schodach. Jednak dzięki temu zyskałam tylko parę minut czasu i w końcu stanęłam przed drzwiami. Zacisnęłam zęby i nieśmiało nacisnęłam klamkę. Gdy drzwi już ustąpiły, ściągnęłam płaszcz i weszłam do salonu. W środku panowała głucha cisza, jednak nagle usłyszałam czyjeś kroki i przytłumiony głos. Wciągnęłam głośno powietrze i delektowałam się ostatnimi sekundami wolności. Kątem oka zobaczyłam jeszcze, że pomieszczenie było wysprzątane, gdyby mnie tu wczoraj nie było nigdy nie przyszłoby mi na myśl, że była tu impreza. Ktoś już tu był. Zamarłam.
-Gdzie ty byłaś dziewczyno- wrzasnął Lou
-Przez cały dzień odchodzimy od zmysłów gdzie ty możesz być. Mogłeś chociaż zadzwonić. Ale nie, księżniczka martwi się tylko o siebie. Chcieliśmy już dzwonić na policję. Boże, co ja z Tobą mam - przestał mówić i zadzwonił do kogoś
-Tak.Już jest. Wróciła przed chwila. Nie wiem. Wracajcie. Czekamy na was;
Zaraz nam się wytłumaczysz, nie ujdzie ci to bezkarnie. A teraz idź się przebrać, bo nadal masz na sobie ubrania z wczoraj.- rozkazał, nawet na mnie nie patrząc. To już nie był mój Li, ten Louis był na mnie strasznie zły.
Poszłam do pokoju i postanowiłam wsiąść prysznic. Weszłam do łazienki i zmyłam resztki makijażu z wczorajszego dnia. Szybko się rozebrałam, po czym weszłam do kabiny. Czułam ulgę gdy na moje ciało lała się strumieniami gorąca woda. Umyłam jeszcze włosy i wyszłam. Osuszyłam się ręcznikiem i nałożyłam truskawkowy balsam. Wysuszyłam włosy, a na siebie ubrałam leginsy galaxy, jakiś czarny top i do tego trampki w takim samym kolorze. Uznałam, że nie ma sensu się malować, więc tylko pociągnęłam rzęsy tuszem i zrobiłam kreski eye-linerem. W końcu byłam gotowa aby stanąć przed chłopakami. Wyszłam z łazienki. W pokoju, na łóżku zobaczyłam leżącego Harrego.
~Harry~
Byłem wściekły. Jak ona mogła nie wrócić na noc. Strasznie się bałem. Nigdy bym sobie nie wybaczył gdyby nie wróciła. Leżałem na łóżku czekając aż Cat wyjdzie z łazienki. Dopiero co wróciłem, bo od rana jej szukaliśmy. Usłyszałem odgłos otwieranych drzwi i do pokoju weszła ona.
-Czemu mi to zrobiłaś?-spytałem nawet na nią nie patrząc
-Czemu ty mi to zrobiłeś wczoraj?- odpowiedziała pytaniem na pytanie
-Ale o co ci chodzi?- spytałem zdezorientowany
-Myślisz, ze nie widziałam jak flirtowałeś z tą blondynką?- powiedziała z wyrzutem
I nagle zacząłem się śmiać. Zupełnie nie mogłem nad tym zapanować.
-No i z czego się śmiejesz-czułem, że była na mnie zła
-I z tego powodu uciekłaś?
-Nie uciekłam, tylko nie wróciłam na noc.
-To była moja kuzynka. Mogłaś się spytać i nie odwalać tego całego cyrku
-Czyli mnie nie zdradziłeś?
-Nie, nie mógłbym tego zrobić
Przytuliliśmy się. Chyba trochę przesadziłam. Jednak na tym nie był koniec, musiałam przecież przyznać się co robiłam całą noc. Zeszliśmy do salonu gdzie na sofie siedziało 1D i Cal, Harry przysiadł się do nich, a ja zmuszona byłam stanąć na środku. Milczałam parę minut, aż w końcu Zayn chrząknął ostentacyjnie, dając mi znak żebym zaczęła mówić, bo nie chce spędzić całego dnia w domu. Jak go znam pewnie pójdzie do jakiegoś klubu.
-No więc wczoraj poszłam z Patrickiem, nic wielkiego się nie wydarzyło
-Jak możesz mówić, że nic wielkiego się nie wydarzyło, jak byłaś ze swoim byłym chłopakiem i jeszcze nie wiadomo co robiliście - wzburzył się Harry
-Przypomnij sobie co wczoraj powiedziałeś do Cal, a dopiero potem mnie osądzaj. Jakbyście chcieli wiedzieć nic miedzy mną, a nim nie zaszło. Ale tak najlepiej wszystko zwalić na mnie- krzyczałam, po czym uciekłam do pokoju. Nie chciałam już ich dłużej słuchać, miałam dość. Znalazłam torebkę i zaczęłam się pakować. Na pewno nie poproszę żadnego z nich o podwiezienie, pojadę autobusem. Tylko nie mogłam znaleźć jeszcze mojego laptopa. Patrzyłam pod łóżko, gdy ktoś wszedł do pokoju. Nie miałam zamiaru sprawdzać kto to.
-Cat, my chcieliśmy przeprosić za to, co zdarzyło się w naszym pokoju. Wiemy, że gdyby nie my to nie było by tu Patricka i cała sytuacja nigdy by nie miała miejsca- chórem powiedzieli Liam i Zayn
-A ja chciałam cię przeprosić, że wczoraj nie odciągnęłam cię od niego i nie spędzałam czasu z tobą- dodała Cal
-A ja, że pozwoliłem Ci myśleć, że coś mnie z tą blondynką łączyło - na końcu powiedział Harry.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Boże, wyszedł taki krótki, a w zeszycie zapisałam chyba z 10 stron. No ale trudno. Nie podoba mi się, ale obiecałam coś dodać. Wiem, że miało być już w tamten poniedziałek, ale nie dałam rady. No i znowu jest taka sprawa. Zastanawiam się nad zawieszeniem bloga. Wiem, że wielu to nie zmartwi, bo nie mam zbyt dużej ilości stałych czytelników. Tak po prostu myślę, po komentarzach. W sumie nie chodzi głównie o to, że nikt nie komentuje, chociaż było by miło gdyby każdy kto to czyta napisał coś od siebie. Ale znowu o to, że gdy zaczynałam pisać tego bloga, historia wydawała się być świetna. A teraz jest strasznie oklepana. Dziewczyna jakoś poznaje 1D, któryś się w niej zakochuje. No nie wiem. Wyjątek stanowią bromance i z nimi to zupełnie inna historia, są takie szczere i pełno w nich uczuć. A wydaje mi się, że to opowiadanie jest takie zwykłe. Pomysł już miałam , no ale sama nie wiem. Chyba wolę czytać niż pisać. Nie mam pojęcia co zrobię , decyzję zostawiam wam.
Może do zobaczenia ♥
piątek, 28 grudnia 2012
poniedziałek, 10 grudnia 2012
3 ♥
Nie mogłam w to uwierzyć, byłam z Harrym. Nie traktowałam go jak jakiejś super gwiazdy, bo tego nie potrzebował. Był dla mnie zwykłym chłopakiem, ale za to moim. Chłopców ucieszyła ta wiadomość, chociaż Lou na początku miał pewne opory, jednak gdy zobaczył jak szczęśliwi jesteśmy razem zgodził się na wszystko. Tak samo moi rodzice, zaakceptowali go bez oporów. Jednemu z chłopaków podobała się Cal, jednak ona odrzuciła go, i zaczęła chodzić z Jacobem, najprzystojniejszym chłopakiem w szkole. W sumie potępiałam jej wybór, bo wiedziałam ze wolała Go tylko dla popularności w naszym liceum, a o jej związku z Zaynem nikt by się nie dowiedział gdyż chłopak chciał trzymać go w tajemnicy przed fanami, żeby nie sprawiali jej kłopotu. Ale nie przejmowałam się nią tak bardzo, miałam przecież mojego księcia z bajki. Dobra, za słodko się tu zrobiło. Ja i Harry spędzaliśmy jak najaktywniej pozostały nam czas. Raz nawet Hazza zabrał mnie, żeby spełnić jedna rzecz z mojej listy które chce zrobić przed śmiercią. Skakaliśmy ze spadochronem. To było wspaniale uczucie. Tak w powietrzu, czuje się wolnym. Minusem jest stres przy lądowaniu, ale i tak jest to przeżycie które dokładnie zapamiętam. Mieliśmy dla siebie mało czasu. Na sobotę chłopaki zaplanowali imprezę w wynajętym przez nich pokoju hotelowym. Już nie mogłam się doczekać.
~sobota~
Obudziłam się wcześnie rano, uśmiechając się widząc obok siebie śpiącego Harrego. Spaliśmy ze sobą w jednym łóżku, to prawda, ale na razie nie planowaliśmy nic więcej, chciałam po prostu czuć jego bliskość. Po cichu wyszłam z łóżka kierując się do łazienki. Tam wzięłam relaksujący prysznic. Nie lubiłam kąpać się w wannie, siedzenie jakiś czas w tej samej wodzie wydawało mi się trochę niehigieniczne. Starannie umyłam włosy. Na ciało nałożyłam balsam o zapachu pomarańczowym. Włosy rozczesałam, wysuszyłam, a potem zakręciłam w równe loki, całość utrwaliłam pianką do włosów. Ubrałam koszulkę z logiem Channel, a do tego krótkie spodenki w biało-czarne paski. Na nogi nałożyłam moje ulubione czarne conversy. Szybko się umalowałam. Gdy wyszłam z łazienki zobaczyłam ze chłopcy są już gotowi, tylko czekają na mnie. Mieliśmy pojechać tam wcześniej, przygotować wszystko na imprezę. Poszłam jeszcze do swojego pokoju i do torebki spakowałam laptop, słuchawki i Mój strój na wieczór. Później pojechaliśmy do Nandos na śniadanio-obiad bo Niall strasznie narzekał ze nic nie zjadł. Wzięłam sobie tylko frytki z peri-peri. Moje ulubione danie w tej restauracji. Ze stresu przed impreza nie mogłam nic przełknąć. Gdy już wszyscy się posilili, ruszyliśmy do naszego docelowego miejsca. Pod budynkiem, Malik z Louisem i Harrym wysadzili nas, a sami pojechali na zakupy na przyjęcie. Natomiast ja z Liamem i Horanem weszliśmy do góry, obejrzeć apartament. Jego prawdziwy wygląd przerósł moje oczekiwania. Był przyjemnie urządzony, wchodziło się do niego przez krótki korytarz, w kremowym kolorze, w jednej ze ścian była wbudowana szafa z wielkimi lustrami, do niej też włożyliśmy nasze kurtki. Później weszliśmy do wielkiego salonu, w kolorze szaro-niebieskim, w kącie stał ogromny telewizor, a przy nim czarna skórzana kanapa, na środku pokoju stał mahoniowy stół i na nim postanowiliśmy ułożyć wszystkie przekąski, które przywiozą chłopcy. Pod telewizorem chłopaki znaleźli x-boxa , i od razu rzucili się w wir gry, ja natomiast postanowiłam obejrzeć dalej apartament. Z salonu można było wybrać 3 drogi, jedna długim korytarzem do jakiś pokoi, jedna na balkon, a jedna do kuchni. Poszłam ku pierwszemu wejściu. Do kuchni wchodziło się poprzez krwistoczerwoną jadalnię, z czarnym stołem i pasującymi do niego krzesłami. Na ścianie wisiał obraz przedstawiający jakieś kobiety, powieszony w masywnej, złotej ramie. Na stole stał wazon z wystającymi z niego złotymi kolbami kukurydzy i miniaturowymi jabłkami. W jednym rogu stał posąg przedstawiający pół nagiej kobiety, wykonany bodajże z marmuru, dalej poprzez dwudrzwiowe drzwi przeszłam do kuchni. Była ona urządzona w ciemnych kolorach, ściany były ułożone z czarnej mozaiki, ale jedna ściana była kamienna co nadawało pokojowi trochę drapieżności. Była nowocześnie urządzona, nawet w lodówce znalazłam butelkę szampana. Nad kuchenką spostrzegłam mały telewizor plazmowy, zapewne do oglądania programów kucharskich. Na środku była mała wysepka, a w jej środku stała duża palma. Całe to miejsce było przemyślane urządzone i każdy przedmiot współgrał z innym. Później postanowiłam wyjść na balkon, także i on mnie zaszokował, znajdował się tu ogromny basen, a przy ścianie stały białe leżaki, oddzielone od siebie parasolami , dalej stał duży grill, i brązowy stół razem z krzesłami. Wyjrzałam po za barierkę i to co ujrzałam kompletnie mnie urzekło, na dole widać było ruchliwą ulice i przemykające przez nią co jakiś czas żółte taksówki, przede mną widać było ogromny park i tam też zaplanowałam iść jutro albo jeszcze dziś z moim chłopakiem. Dalej w korytarzu znajdowało się pięć pokoi, jeden z nich 3 od końca wybrałam dla mnie i Harrego. Łóżko z niebieską pościelą, biała komoda, białe biurko, kwiaty, wszystko prezentowało się bardzo zachęcająco. Stałam tak i wpatrywałam się w białe poduszki, gdy poczułam, że ktoś łapie mnie od tyłu i całuje po szyi.
-czyli wybrałaś ten pokój który też podobał się mi- powiedział
-widzisz mamy ten sam gust, czyli jesteśmy dla siebie przeznaczeni
-mówiłem ci to już przecież- dodał Harry, łącząc nasze usta w długi pocałunek
-co kupiliście?
-to co nam kazaliście, lepiej chodź zobaczyć - i łapiąc moją rękę pociągnął mnie za sobą.
Na środku salonu stało z 20 reklamówek jedzeniem rzuconych byle jak, a reszta chłopaków grało w jakaś grę,chwile później Harry tez się do nich przyłączył. Z głośnym westchnieniem zabrałam się do pracy. Alkohol włożyłam do lodówki, aby był chłodny na imprezę. Chipsy przesypałam do miseczki, to samo zrobiłam z reszta jedzenia. Napoje gazowane położyłam koło stołu, a na nim plastikowe kubki. Gdy już wszystko przygotowałam postanowiłam jeszcze wsiąść szybki prysznic przed impreza, ot tak dla orzeźwienia. Łazienka była ułożona z czarne mozaiki , w jednym z kątów stał prysznic, w drugim duża wanna, a obok niej biała umywalka. Zimna woda znacznie mnie rozbudziła i 15 minut później byłam już gotowa do wyjścia z łazienki. Nie ubierałam się jeszcze na imprezę, bo zostało do niej trochę czasu. Wychodząc z łazienki, usłyszałam jakieś obce głosy w salonie wiec poszłam w ich kierunku. Niestety za wiele tez nie zobaczyłam ponieważ zastałam tam już tylko Liama i Nialla nieskorych do dalszych wyjaśnień, wiec zignorowałam to zostawiając dwójkę przyjaciół samych na przesuwaniu mebli aby na środku pokoju zostało dużo miejsca do tańczenia. Położyłam się na kanapie, szybko przerzucajac kanały w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Zatrzymałam na AXN oglądając stare odcinki z pierwszego sezonu Pretty Little Liars. Później miało lecieć 90210, wiec jakoś zagospodarowałam sobie czas do imprezy. Pól godziny później, zobaczyłam resztę chłopców wchodzących do salonu w towarzystwie kogoś kogo nigdy bym się tam nie spodziewała. Co oni z nimi robili. W głowie miałam tylko jeden sceniarusz, co było raczej jasne, bo przecież w karty nie grali. Sama nie byłam z siebie dumna wspominając te chwile. Starałam się je wyrzucić z pamięci, ale jakoś nie szło mi to dobrze. Na szczęście nie wiedziało o tym dużo osób, praktycznie tylko oni i moja najlepsza przyjaciółka. W tym czasie nie czułam się jeszcze na siłach żeby opowiadać o tym mojemu chłopakowi. Nawet myślałam,ze w jego obecności nawet o tym nie pomyśle. Ale przeliczyłam się , zobaczyłam powód moich kłopotów na własne oczy. Byłam tym na tyle zaszokowana, ze nie czekając na wyjaśnienia wybiegłam z apartamentu, widziałam Harrego wybiegającego za mną. Ale już było za późno winda się zamknęła. Minutę później wysiadłam już na parterze i szybko pobiegłam ku parkowi który widziałam z balkonu. Przy okazji wstąpiłam do sklepu żeby kupić coś na moje problemy, coś co na chwile działało. Gdy już tam dotarłam wybrałam pierwsza ławkę z brzegu i popijałam napój który parzył moje gardło. Chwile później nic już nie zostało. Wiedziałam ze jak dla mnie to za mało, ale zaczynało mi się po woli kręcić w głowie. Na deser postanowiłam zapalić. Siedziałam tak i myślałam o mojej reakcji i o wszystkim co się wydarzyło przez ten czas. Osoby które wyszły z chłopakami to był Toby i Patrick. Z tym drugim kiedyś byłam i to przez dłuższy okres czasu. Myślałam ze to była miłość mojego życia dopóki ktoś nie uświadomił mi jak ona mnie niszczy. Obaj zainteresowani byli dilerami. I to nie byle jakimi, mieli najlepszy towar w okolicy, a na dodatek byli przystojni przed co kleiły się do nich wszystkie dziewczyny z miasta. Ze mną było trochę inaczej, z Patrickiem chodziłam do szkoły, później on ja zmienił i pewnego razu przez przypadek spotkaliśmy się w sklepie i od tego się zaczęło. Zaczęliśmy od rozmowy, a potem zaczęliśmy się w sobie zakochiwać. Nie jestem pewna co do niego czułam, ale byliśmy ze sobą mocno związani. Wtedy jeszcze nie wiedziałam o jego drugiej osobowości. Po roku bycia razem, chłopak wtajemniczył mnie w swoje drugie "ja" i ku mojej głupocie nie zraziło mnie to do niego. Zaczęłam mu pomagać, a także często chodzić z nim na imprezy. Tak to się zaczęło. Zaczęłam brać, i to całkiem zaawansowanie. Nie wiem jak to się skończyło gdyby nie Cal, ona uświadomiła mnie o mojej głupocie, i jeszcze zanim się całkowicie uzależniłam wyrwała mnie z nałogu i nauczyła z nim walczyć. Nadal mam ochotę zapalić jointa albo wsiąść coś mocniejszego, ale dzięki silnej woli starałam się tego nie robić co bardzo dobrze mi szło. Od tamtego czasu nigdy nie widziałam Patrick'a ani Toby'ego, gdyż za rada przyjaciółki zerwałam z nimi i z ich otoczeniem cały kontakt. Spojrzenie prosto w oczy chłopakowi do którego jeszcze w sercu żywiłam jakieś uczucie bardzo mnie zabolało, a na dodatek świadomość co od nich chcieli 1D. Co było wiadomo, bo raczej nie zaprosili ich na kawę. I to był powód dla którego wybiegłam. Jak oni mogli załatwić takie coś na imprezę. Miałam tylko nadzieje, ze to nie dla nich. Ale dość tego rozmyślania, impreza się już dawno zaczęła, a oni na pewno się o mnie martwią. Wstałam z ławki i ruszyłam chwiejnym krokiem ku naszemu apartamentowi. Postanowiłam skorzystać z windy i dwie minuty później już byłam na górze, z korytarza dało się słyszeć muzykę , jakieś krzyki i niezydentyfykowane głosy. Miałam tylko nadzieje ze sąsiadom to nie będzie przeszkadzało. Po woli otworzyłam drzwi do apartamentu i zaniemówiłam. Pod osłoną nocy wszystko wyglądało niesamowicie, na parkiecie światła dyskotekowe, z tylu stanowisko DJ, nawet mieli własny bar. Nie widząc nikogo znajomego postanowiłam iść do pokoju przebrać się na imprezę. Żeby tam dotrzeć musiałam przedrzeć się przez tłum ludzi, ale w końcu się mi to udało. Dotarłam do mojego docelowego miejsca i przekręciłam klucz w zamku, weszłam do środka i zakluczyłam za sobą drzwi , żeby nikt mi nie przeszkadzał. Wymalowałam się lekko , a na powiece zrobiłam gruba kreskę eyelaynerem. Następnie ubrałam na siebie czarna sukienkę. Wybrałam ja razem z Harrym specjalnie na ta okazje. Była ona bez ramion i sięgała do połowy ud. U góry był tak jakby gorset do pępka, a później był już dół sukienki, uniesiony lekko ku górze jakimiś drucikami, żeby nie oklapł, była tez lekko przeczyta czarna koronką. Niby taka zwykła, a wyglądałam w niej nieziemsko. Gotowa wyszłam z pokoju i zobaczyłam ze przed jednym z pokoi , bodajże zajętym przez Zayna , ustawiła się dość spora kolejka, umiejętnie ja wyminęłam i otworzyłam drzwi do pokoju, siedział tam Zayn z Liamem a przed nimi na stole porozrzucane były rożne prochy i w tej chwili obsługiwali jakaś młoda dziewczynę , ona wybrała jeden z przezroczystych woreczków z białym proszkiem i wręczyła chłopom plik banknotów. Teraz dopiero zauważył mnie Zayn pokazując dziewczynie drzwi. Natychmiast pobladł na twarzy widząc ze przyglądam się temu co maja na stole. Wstali razem z Liamem i nic nawet nie mówiąc wyrzucili mnie za drzwi. Musiałam przyznać ze byłam wściekła , teraz już się wydało po co sprowadził tu Toby'ego i resztę. Już myślałam ze oni są normalni. A jednak są zupełnie tacy jak oni. Idąc wściekła przez korytarz natknęłam się na patricka.
- I jak, księżniczka wróciła jednak do domu? - zapytał z ironia w głosie
- A co cię to obchodzi, myśle ze to jednak nie jest twoja sprawa
- I co, wykopali cię z tego pokoju? Och Caitlin widać ze przyciagasz do siebie złe towarzystwo
- Skończyłeś już?
- Nie, jak pewnie zobaczysz coś w salonie to będziesz mnie potrzebowała , także jestem do twoich usług, mam wszystko czego potrzebujesz.
- Dziękuje za troskę, nara Patrick
- Do szybkiego zobaczenia skarbie
Jak ja go nienawidzę- powtarzałam sobie w myślach.
Poszłam do salonu, chcąc jak najszybciej znaleźć Harrego. Ale na początku sprawiało mi to trudność. Jednak po chwili znalazłam go, siedział przy barze z jakaś farbowaną blondynką, która była w niego bardzo zapatrzona. I właśnie w tej chwili ten dzień stał się dla mnie jeszcze gorszy. Dramat za dramatem, a miało być tak cudownie. Niestety jestem jaka jestem i ze zrezygnowaniem siadłam przy pobliskim stole i do kieliszka nalałam sobie trochę przezroczystego płynu, który miał mi pomoc się dobrze bawić. Gdy po jednym mój humor się nie poprawił siegnełam po kolejny, i tym sposobem wypiłam prawie cała butelkę. Spojrzałam na bar, Harry i platynowa blondynka nadal tam siedzieli i zdawali się nie widzieć Świata poza sobą. Gdy się na nich patrzyłam, poczułam ze ktoś siada koło mnie. Odwróciłam wzrok i zobaczyłam Patricka.
-Widzę, ze książę zdradza księżniczkę- powiedział z zadowoleniem w głosie.
-To nic takiego. Pewnie to jakaś jego koleżanka. Nie za bardzo się tym interesuje- opowiedziałam próbując ratować sytuacje.
- Tak, tak. Żeby tylko. Jesteś strasznie zazdrosna, to widać. Co chwile tylko na nich patrzysz. No ale niech będzie po twojemu. Chcesz zatańczyć? -zapytał
Pomyślałam o tym chwile. Może to nie jest taki zły pomysł? Może Harry mnie zobaczy i zacznie być zazdrosny?
- Ewentualnie mogę - zgodziłam się
Chłopak wziął mnie za rękę i poprowadził mnie na środek parkietu. Akurat zaczęła lecieć wolna piosenka wiec Patrick przytulił mnie i zaczęliśmy się po woli kołysać w rytm piosenki. Kątem oka popatrzyłam na Harrego. Nadal nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi , w ogóle nie zainteresował się tym czy wróciłam do domu czy może siedzę nadal w parku. Zdenerwowana oderwałam się od Patricka. Miałam teraz jeden cel. Chłopak coś za mną wolał jednak nie obchodziło mnie to. Chciałam dostać się do pokoju gdzie chłopacy trzymali zakazany towar. Jednak gdy tam dotarłam pomieszczenie okazało się być zamknięte.
- Świetnie - pomyślałam.
Zdenerwowana usiałam przy drzwiach i zastanawiałam się co teraz zrobić. Z zamyślenia nawet nie zauważyłam obecności Patricka który już od dłuższego czasu mi się przyglądał.
-I co? Jednak zazdrosna. I nawet nie masz pocieszenia. Ciesz się, ze masz mnie. Mam dla ciebie, wszystko co tylko będziesz chciała i to jeszcze za darmo. Od lat nie dałem Ci nic na urodziny. To będzie w ramach prezentu. Możemy gdzieś iść? Nie będziemy nic robić na korytarzu chyba? - zapytał
Nie myśląc o skutkach mojego postępowania, zaprowadziłam chłopaka do pokoju mojego i Harrego. Patrick podał mi coś, co tak dobrze pamiętałam i do czego nie chciałam wracać. No ale cel uświęca środki. Wzięłam wszystko. On tez. Popiliśmy to wódka. Nie rozmawialiśmy ze sobą. Nie bardzo mieliśmy o czym. Każdy z nas do czegoś wykorzystywał ta druga osobę. Tylko zastanawiałam się po co jestem mu potrzebna. Nie nawidzilam go, jednocześnie kochając, ale nie tak jak dziewczyna chłopaka, tylko jak osobę której poświeciło się dużo w życiu i chciało się żeby nic złego go nie spotkało. Po chwili byłam już trochę wstawiona.
- To co może teraz zatańczymy znowu? Istnieje szansa ze teraz nas zauważy - zaproponował
Nic nie mówiąc, skinęłam głowa i poszliśmy do salonu. Zaczęliśmy tańczyć. Nie wychodziło nam to zbyt dobrze, bo cały świat wirował mi przed oczami.
~ Cal~
Dobrze się bawiłam. Impreza naprawdę była cudowna. Większość czasu jednak spędziłem na tarasie z Jacobem. Jednak teraz zmuszona zostałam wejść do środka. Droga to toalety przebiegała przez salon wiec tak czy tak musiałam tamtędy przejść. Ale idąc tam nawet nie spodziewałam się tego co miałam tam zobaczyć. Cat z Patrickiem. No kurwa. Co ona robi. Przecież przez niego miała same kłopoty. Obiecała ze już nigdy się z nim nie spotka. Zaczęłam się rozglądać za Hazza, czemu on nie pilnuje swojej dziewczyny. Spostrzegłam go przy barze. Siedział z jakaś dziewczyna. No tak, co oni oboje odpierdalają. Postanowiłam do niego iść i powiedzieć mu o wszystkim.
- Harry, czemu nie jesteś z Cat?
- A czemu miał bym z nią być ? - odpowiedział mi pytaniem na pytanie. Po tonie jego głosu zrozumiałam ze już jest bardzo pijany.
- Bo to jest twoja dziewczyna, a to miał być wasz dzień.. Popatrz co ona robi i to jeszcze z kim ten chłopak ma na nią zły wpływ.
- Przecież może robić co chce. Nie zabronię jej.
W przypływie złości opowiedziałam mu cała historie Patricka. Jednak on nie wydawał się być tym ani trochę zainteresowany.
- To skoro on jest taki zły to ona powinna trzymać się od niego z daleka. Nie obchodzi mnie co ona robi. - powiedział prawie krzycząc.
Wtedy zobaczyłam ze Cat nagle się na nas popatrzyła. Zrozumiałam, ze usłyszała to co powiedział Harry. Na jej twarzy widać było ból spowodowany słowami chłopaka. Patrick tez spojrzał w tym kierunku. Na chwile nasze spojrzenia się skrzyżowały. Jednak potem odwrócił wzrok z powrotem na Cat. Powiedział jej coś do ucha, po czym ona skinęła głowa. I łapiąc się jego ręki oboje ruszyli ku drzwiom wyjściowym. A Harry powrócił do swojej wytapetowanej laski. Jednak nie zachowywał się tak jakby z nią flirtował. Tylko z daleka to tak wyglądało. Przyjrzałam się jej jeszcze raz. Była bardzo do niego podobna. Boże przecież ona musi być jego rodzina. Na pewno tak jest. Muszę znaleźć moja przyjaciółkę. Wybiegłam na pole. Niestety nigdzie nie widziałam ani jej ani jej kolegi. Przebiegłam jeszcze najbliższa okolice ale i tam ich nie spotkałam. Zdenerwowana wróciłam do środka. Nie mogłam znaleźć żadnego z chłopaków. Miejsce Harrego przy barze zastąpił jakiś umięśniony koleś który był prawdopodobnie chłopakiem farbowanej, bo namiętnie się całowali. Szukałam ich, dopóki nie wpadłam na Zayna. Był już trochę wcięty.
- Muszę z tobą porozmawiać - powiedział
- Nie możemy tego zrobić później? - poprosiłam - muszę znaleźć Caitlin, wyszła gdzieś z osoba, która najprawdopodobniej wpakuje ja w jakieś kłopoty.
- jest ciemno, nie wiadomo do kąt mogła by pójść, może jest w którymś z pokoi? Za chwile na pewno się znajdzie. A teraz chodź , muszę to zrobić teraz, bo potem nie będę miał odwagi.
Katem oka poszukałam mojego chłopaka Jacoba, zobaczyłam go stojącego z jakimiś kolegami i pijącego piwo.
- Dobrze, mogę iść. Ale jeśli Cat za jakiś czas tu nie wróci to pomożesz mi jej szukać
- Obiecuje, a teraz chodź do mojego pokoju.
Chwile później już tam byliśmy. Usiadłam po turecku na łóżku, a Zayn usadowił się przede mną. Wyciągnął skądś dwa piwa. Podał mi jedno. Piliśmy w ciszy, której żaden z nas nie chciał przerwać.
- Cal, czemu jesteś z Jacobem? - zapytał z lekkim po denerwowaniem w głosie.
- Bo mi się podoba. Po za tym wszystkie dziewczyny w szkole mi go zazdroszczą- opowiedziałam bez wahania
- Przecież wiesz ze on jest z tobą tylko dla sexu, przeleci cię i zostawi
- Tylko ty tak myślisz Zayn
- To widać, nie chcesz kogoś kto kochał by cię całym sercem
- On to robi.
- Jesteś zaślepiona. Ja dałbym ci więcej niż on.
- Ty? Wyjeżdżasz za niedługo. Będziemy widywać się raz na pól roku? To będzie jeszcze gorsze. Nie chce czegoś takiego.
- Będę przyjeżdżał często. Z Hazza. Przecież on ma tu Cat i myślę ze widywanie jej raz na pół roku go nie zadowoli. Za niedługo pójdziecie na studia, mogły byście wybrać sobie szkole w Londynie. Mieszkały byście z nami , jeździły na każda trasę koncertowa. Musiała byś tylko przeżyć ten czas gdy jeszcze jesteś zmuszona zostać tu.
- Ja i Londyn ? Nie ma szans. Nie chce z tąd wyjechać. Po za tym ty jesteś sławnym gwiazdorem. Na pewno za jakiś czas zostawił byś mnie dla jakiejś lepszej.
- Jak możesz tak myśleć. Kocham tylko Ciebie.
- Nie Zayn. To nie ma prawa bycia.
Jednak rozmyślałam nad tymi wszystkimi korzyściami bycia z nim. Kupował by mi drogie prezenty, była bym dziewczyna Zayna Malika, chłopaka z jednego najpopularniejszego zespołu w Anglii. Sama pewnie została bym rozpoznawalna. Ale nie, wole być popularna tutaj dzięki Jacobowi. Przynajmniej zachowań pewien stopień anonimowości , znana na cały świat miała bym pełno antyfanow gotowych mnie zabić byle by Zayn należał do nich.
- Proszę cię Cal, zrobię dla ciebie wszystko.
Chłopak próbował mnie pocałować jednak odsunęłam się.
- Nie mogę dać ci tego co chcesz Zayn. Nie jesteśmy sobie pisani. Nie zasługujesz na mnie.
- Przecież nie oznajmił bym całemu światu ze jesteśmy razem. Wiedzieli by o tym tylko najbliżsi nam ludzie
- To jeszcze gorzej.
- Gorzej? Czemu?
- Nie ważne. Po prostu tak jest. Zdania nie zmienię. A teraz coś mi obiecałeś - powiedziałam lekko już zdenerwowana.
Zayn chwycił mnie za rękę, mimo moich protestów i wyprowadził mnie na korytarz. Zaczęliśmy szukać Cat.
Nie było jej nigdzie, ale nagle mulat wpadł na pomysł, ze może dziewczyna jest z Harrym w jego pokoju. Poszliśmy ku niemu i w środku zastalismy śpiącego Harrego. Widocznie impreza już mocno wdala mu się we znaki.
- No i widzisz, twoja koleżanka na pewno też z nim śpi.
- Całe szczęście. Dzięki ze mi pomogłeś - powiedziałam po czym dałam mu buziaka w policzek - A teraz wybacz , skoro ona już śpi to ja tez będę się już zbierać.
Weszłam do salonu i zaczęłam szukać Jacoba. Niestety nigdzie go nie było, postanowiłam spytać jego kolegów jednak oni powiedzieli mi ze mój chłopak poszedł już do domu, bo od nadmiaru alkoholu źle się poczuł. No miło. I co ja teraz zrobię? Będę musiała jechać metrem. A jest tak późno w nocy. Musiałam przyznać ze się bałam.
- Ej może cię podwieść? - zapytał Zayn
- A mógłbyś ? Boże , ratujesz mi życie.
- Cała przyjemność po mojej stronie.
Poszłam za chłopakiem do jego auta. Mulat otworzył mi drzwi, a dopiero później sam wsiadł. Jacob nigdy tak nie robił. Jechaliśmy w ciszy, przysłuchując się szumowi wiatru. Dwadzieścia minut później byliśmy pod moim domem. Dopiero teraz zauważyłam, ze jestem już trochę wstawiona, a w głowie lekko mi szumiało. Już chciałam podziękować chłopakowi i wysiąść z auta , gdy poczułam jego usta na swoich. Nie wyrywałam się , nie miałam na to siły, przynajmniej tak próbowałam sobie wmówić , w rzeczywistości za bardzo mi się to spodobało. Jeden pocałunek, przerodził się w drugi, głębszy i namiętniejszy . Zayn włożył mi ręce pod koszulkę i tak to się zaczęło. Oboje tego chcieliśmy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem , wyszedł okropny. Napisałam go w już w wakacje, ale jakoś nie chciałam go tu dodać. Teraz wrócę, na jakiś czas. Rozdziały postaram się dodawać regularnie w poniedziałki, a czasami gdyby wcześniej się nie udało to w środę. Jakby ktoś miał pomysł do opowiadania to może mi napisać, podam nr gg i się dogadamy ; ) bo do części którą mam już dokładnie przemyślaną zostało mi parę rozdziałów, a może ktoś ma ciekawsze pomysły niż ja.
~sobota~
Obudziłam się wcześnie rano, uśmiechając się widząc obok siebie śpiącego Harrego. Spaliśmy ze sobą w jednym łóżku, to prawda, ale na razie nie planowaliśmy nic więcej, chciałam po prostu czuć jego bliskość. Po cichu wyszłam z łóżka kierując się do łazienki. Tam wzięłam relaksujący prysznic. Nie lubiłam kąpać się w wannie, siedzenie jakiś czas w tej samej wodzie wydawało mi się trochę niehigieniczne. Starannie umyłam włosy. Na ciało nałożyłam balsam o zapachu pomarańczowym. Włosy rozczesałam, wysuszyłam, a potem zakręciłam w równe loki, całość utrwaliłam pianką do włosów. Ubrałam koszulkę z logiem Channel, a do tego krótkie spodenki w biało-czarne paski. Na nogi nałożyłam moje ulubione czarne conversy. Szybko się umalowałam. Gdy wyszłam z łazienki zobaczyłam ze chłopcy są już gotowi, tylko czekają na mnie. Mieliśmy pojechać tam wcześniej, przygotować wszystko na imprezę. Poszłam jeszcze do swojego pokoju i do torebki spakowałam laptop, słuchawki i Mój strój na wieczór. Później pojechaliśmy do Nandos na śniadanio-obiad bo Niall strasznie narzekał ze nic nie zjadł. Wzięłam sobie tylko frytki z peri-peri. Moje ulubione danie w tej restauracji. Ze stresu przed impreza nie mogłam nic przełknąć. Gdy już wszyscy się posilili, ruszyliśmy do naszego docelowego miejsca. Pod budynkiem, Malik z Louisem i Harrym wysadzili nas, a sami pojechali na zakupy na przyjęcie. Natomiast ja z Liamem i Horanem weszliśmy do góry, obejrzeć apartament. Jego prawdziwy wygląd przerósł moje oczekiwania. Był przyjemnie urządzony, wchodziło się do niego przez krótki korytarz, w kremowym kolorze, w jednej ze ścian była wbudowana szafa z wielkimi lustrami, do niej też włożyliśmy nasze kurtki. Później weszliśmy do wielkiego salonu, w kolorze szaro-niebieskim, w kącie stał ogromny telewizor, a przy nim czarna skórzana kanapa, na środku pokoju stał mahoniowy stół i na nim postanowiliśmy ułożyć wszystkie przekąski, które przywiozą chłopcy. Pod telewizorem chłopaki znaleźli x-boxa , i od razu rzucili się w wir gry, ja natomiast postanowiłam obejrzeć dalej apartament. Z salonu można było wybrać 3 drogi, jedna długim korytarzem do jakiś pokoi, jedna na balkon, a jedna do kuchni. Poszłam ku pierwszemu wejściu. Do kuchni wchodziło się poprzez krwistoczerwoną jadalnię, z czarnym stołem i pasującymi do niego krzesłami. Na ścianie wisiał obraz przedstawiający jakieś kobiety, powieszony w masywnej, złotej ramie. Na stole stał wazon z wystającymi z niego złotymi kolbami kukurydzy i miniaturowymi jabłkami. W jednym rogu stał posąg przedstawiający pół nagiej kobiety, wykonany bodajże z marmuru, dalej poprzez dwudrzwiowe drzwi przeszłam do kuchni. Była ona urządzona w ciemnych kolorach, ściany były ułożone z czarnej mozaiki, ale jedna ściana była kamienna co nadawało pokojowi trochę drapieżności. Była nowocześnie urządzona, nawet w lodówce znalazłam butelkę szampana. Nad kuchenką spostrzegłam mały telewizor plazmowy, zapewne do oglądania programów kucharskich. Na środku była mała wysepka, a w jej środku stała duża palma. Całe to miejsce było przemyślane urządzone i każdy przedmiot współgrał z innym. Później postanowiłam wyjść na balkon, także i on mnie zaszokował, znajdował się tu ogromny basen, a przy ścianie stały białe leżaki, oddzielone od siebie parasolami , dalej stał duży grill, i brązowy stół razem z krzesłami. Wyjrzałam po za barierkę i to co ujrzałam kompletnie mnie urzekło, na dole widać było ruchliwą ulice i przemykające przez nią co jakiś czas żółte taksówki, przede mną widać było ogromny park i tam też zaplanowałam iść jutro albo jeszcze dziś z moim chłopakiem. Dalej w korytarzu znajdowało się pięć pokoi, jeden z nich 3 od końca wybrałam dla mnie i Harrego. Łóżko z niebieską pościelą, biała komoda, białe biurko, kwiaty, wszystko prezentowało się bardzo zachęcająco. Stałam tak i wpatrywałam się w białe poduszki, gdy poczułam, że ktoś łapie mnie od tyłu i całuje po szyi.
-czyli wybrałaś ten pokój który też podobał się mi- powiedział
-widzisz mamy ten sam gust, czyli jesteśmy dla siebie przeznaczeni
-mówiłem ci to już przecież- dodał Harry, łącząc nasze usta w długi pocałunek
-co kupiliście?
-to co nam kazaliście, lepiej chodź zobaczyć - i łapiąc moją rękę pociągnął mnie za sobą.
Na środku salonu stało z 20 reklamówek jedzeniem rzuconych byle jak, a reszta chłopaków grało w jakaś grę,chwile później Harry tez się do nich przyłączył. Z głośnym westchnieniem zabrałam się do pracy. Alkohol włożyłam do lodówki, aby był chłodny na imprezę. Chipsy przesypałam do miseczki, to samo zrobiłam z reszta jedzenia. Napoje gazowane położyłam koło stołu, a na nim plastikowe kubki. Gdy już wszystko przygotowałam postanowiłam jeszcze wsiąść szybki prysznic przed impreza, ot tak dla orzeźwienia. Łazienka była ułożona z czarne mozaiki , w jednym z kątów stał prysznic, w drugim duża wanna, a obok niej biała umywalka. Zimna woda znacznie mnie rozbudziła i 15 minut później byłam już gotowa do wyjścia z łazienki. Nie ubierałam się jeszcze na imprezę, bo zostało do niej trochę czasu. Wychodząc z łazienki, usłyszałam jakieś obce głosy w salonie wiec poszłam w ich kierunku. Niestety za wiele tez nie zobaczyłam ponieważ zastałam tam już tylko Liama i Nialla nieskorych do dalszych wyjaśnień, wiec zignorowałam to zostawiając dwójkę przyjaciół samych na przesuwaniu mebli aby na środku pokoju zostało dużo miejsca do tańczenia. Położyłam się na kanapie, szybko przerzucajac kanały w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Zatrzymałam na AXN oglądając stare odcinki z pierwszego sezonu Pretty Little Liars. Później miało lecieć 90210, wiec jakoś zagospodarowałam sobie czas do imprezy. Pól godziny później, zobaczyłam resztę chłopców wchodzących do salonu w towarzystwie kogoś kogo nigdy bym się tam nie spodziewała. Co oni z nimi robili. W głowie miałam tylko jeden sceniarusz, co było raczej jasne, bo przecież w karty nie grali. Sama nie byłam z siebie dumna wspominając te chwile. Starałam się je wyrzucić z pamięci, ale jakoś nie szło mi to dobrze. Na szczęście nie wiedziało o tym dużo osób, praktycznie tylko oni i moja najlepsza przyjaciółka. W tym czasie nie czułam się jeszcze na siłach żeby opowiadać o tym mojemu chłopakowi. Nawet myślałam,ze w jego obecności nawet o tym nie pomyśle. Ale przeliczyłam się , zobaczyłam powód moich kłopotów na własne oczy. Byłam tym na tyle zaszokowana, ze nie czekając na wyjaśnienia wybiegłam z apartamentu, widziałam Harrego wybiegającego za mną. Ale już było za późno winda się zamknęła. Minutę później wysiadłam już na parterze i szybko pobiegłam ku parkowi który widziałam z balkonu. Przy okazji wstąpiłam do sklepu żeby kupić coś na moje problemy, coś co na chwile działało. Gdy już tam dotarłam wybrałam pierwsza ławkę z brzegu i popijałam napój który parzył moje gardło. Chwile później nic już nie zostało. Wiedziałam ze jak dla mnie to za mało, ale zaczynało mi się po woli kręcić w głowie. Na deser postanowiłam zapalić. Siedziałam tak i myślałam o mojej reakcji i o wszystkim co się wydarzyło przez ten czas. Osoby które wyszły z chłopakami to był Toby i Patrick. Z tym drugim kiedyś byłam i to przez dłuższy okres czasu. Myślałam ze to była miłość mojego życia dopóki ktoś nie uświadomił mi jak ona mnie niszczy. Obaj zainteresowani byli dilerami. I to nie byle jakimi, mieli najlepszy towar w okolicy, a na dodatek byli przystojni przed co kleiły się do nich wszystkie dziewczyny z miasta. Ze mną było trochę inaczej, z Patrickiem chodziłam do szkoły, później on ja zmienił i pewnego razu przez przypadek spotkaliśmy się w sklepie i od tego się zaczęło. Zaczęliśmy od rozmowy, a potem zaczęliśmy się w sobie zakochiwać. Nie jestem pewna co do niego czułam, ale byliśmy ze sobą mocno związani. Wtedy jeszcze nie wiedziałam o jego drugiej osobowości. Po roku bycia razem, chłopak wtajemniczył mnie w swoje drugie "ja" i ku mojej głupocie nie zraziło mnie to do niego. Zaczęłam mu pomagać, a także często chodzić z nim na imprezy. Tak to się zaczęło. Zaczęłam brać, i to całkiem zaawansowanie. Nie wiem jak to się skończyło gdyby nie Cal, ona uświadomiła mnie o mojej głupocie, i jeszcze zanim się całkowicie uzależniłam wyrwała mnie z nałogu i nauczyła z nim walczyć. Nadal mam ochotę zapalić jointa albo wsiąść coś mocniejszego, ale dzięki silnej woli starałam się tego nie robić co bardzo dobrze mi szło. Od tamtego czasu nigdy nie widziałam Patrick'a ani Toby'ego, gdyż za rada przyjaciółki zerwałam z nimi i z ich otoczeniem cały kontakt. Spojrzenie prosto w oczy chłopakowi do którego jeszcze w sercu żywiłam jakieś uczucie bardzo mnie zabolało, a na dodatek świadomość co od nich chcieli 1D. Co było wiadomo, bo raczej nie zaprosili ich na kawę. I to był powód dla którego wybiegłam. Jak oni mogli załatwić takie coś na imprezę. Miałam tylko nadzieje, ze to nie dla nich. Ale dość tego rozmyślania, impreza się już dawno zaczęła, a oni na pewno się o mnie martwią. Wstałam z ławki i ruszyłam chwiejnym krokiem ku naszemu apartamentowi. Postanowiłam skorzystać z windy i dwie minuty później już byłam na górze, z korytarza dało się słyszeć muzykę , jakieś krzyki i niezydentyfykowane głosy. Miałam tylko nadzieje ze sąsiadom to nie będzie przeszkadzało. Po woli otworzyłam drzwi do apartamentu i zaniemówiłam. Pod osłoną nocy wszystko wyglądało niesamowicie, na parkiecie światła dyskotekowe, z tylu stanowisko DJ, nawet mieli własny bar. Nie widząc nikogo znajomego postanowiłam iść do pokoju przebrać się na imprezę. Żeby tam dotrzeć musiałam przedrzeć się przez tłum ludzi, ale w końcu się mi to udało. Dotarłam do mojego docelowego miejsca i przekręciłam klucz w zamku, weszłam do środka i zakluczyłam za sobą drzwi , żeby nikt mi nie przeszkadzał. Wymalowałam się lekko , a na powiece zrobiłam gruba kreskę eyelaynerem. Następnie ubrałam na siebie czarna sukienkę. Wybrałam ja razem z Harrym specjalnie na ta okazje. Była ona bez ramion i sięgała do połowy ud. U góry był tak jakby gorset do pępka, a później był już dół sukienki, uniesiony lekko ku górze jakimiś drucikami, żeby nie oklapł, była tez lekko przeczyta czarna koronką. Niby taka zwykła, a wyglądałam w niej nieziemsko. Gotowa wyszłam z pokoju i zobaczyłam ze przed jednym z pokoi , bodajże zajętym przez Zayna , ustawiła się dość spora kolejka, umiejętnie ja wyminęłam i otworzyłam drzwi do pokoju, siedział tam Zayn z Liamem a przed nimi na stole porozrzucane były rożne prochy i w tej chwili obsługiwali jakaś młoda dziewczynę , ona wybrała jeden z przezroczystych woreczków z białym proszkiem i wręczyła chłopom plik banknotów. Teraz dopiero zauważył mnie Zayn pokazując dziewczynie drzwi. Natychmiast pobladł na twarzy widząc ze przyglądam się temu co maja na stole. Wstali razem z Liamem i nic nawet nie mówiąc wyrzucili mnie za drzwi. Musiałam przyznać ze byłam wściekła , teraz już się wydało po co sprowadził tu Toby'ego i resztę. Już myślałam ze oni są normalni. A jednak są zupełnie tacy jak oni. Idąc wściekła przez korytarz natknęłam się na patricka.
- I jak, księżniczka wróciła jednak do domu? - zapytał z ironia w głosie
- A co cię to obchodzi, myśle ze to jednak nie jest twoja sprawa
- I co, wykopali cię z tego pokoju? Och Caitlin widać ze przyciagasz do siebie złe towarzystwo
- Skończyłeś już?
- Nie, jak pewnie zobaczysz coś w salonie to będziesz mnie potrzebowała , także jestem do twoich usług, mam wszystko czego potrzebujesz.
- Dziękuje za troskę, nara Patrick
- Do szybkiego zobaczenia skarbie
Jak ja go nienawidzę- powtarzałam sobie w myślach.
Poszłam do salonu, chcąc jak najszybciej znaleźć Harrego. Ale na początku sprawiało mi to trudność. Jednak po chwili znalazłam go, siedział przy barze z jakaś farbowaną blondynką, która była w niego bardzo zapatrzona. I właśnie w tej chwili ten dzień stał się dla mnie jeszcze gorszy. Dramat za dramatem, a miało być tak cudownie. Niestety jestem jaka jestem i ze zrezygnowaniem siadłam przy pobliskim stole i do kieliszka nalałam sobie trochę przezroczystego płynu, który miał mi pomoc się dobrze bawić. Gdy po jednym mój humor się nie poprawił siegnełam po kolejny, i tym sposobem wypiłam prawie cała butelkę. Spojrzałam na bar, Harry i platynowa blondynka nadal tam siedzieli i zdawali się nie widzieć Świata poza sobą. Gdy się na nich patrzyłam, poczułam ze ktoś siada koło mnie. Odwróciłam wzrok i zobaczyłam Patricka.
-Widzę, ze książę zdradza księżniczkę- powiedział z zadowoleniem w głosie.
-To nic takiego. Pewnie to jakaś jego koleżanka. Nie za bardzo się tym interesuje- opowiedziałam próbując ratować sytuacje.
- Tak, tak. Żeby tylko. Jesteś strasznie zazdrosna, to widać. Co chwile tylko na nich patrzysz. No ale niech będzie po twojemu. Chcesz zatańczyć? -zapytał
Pomyślałam o tym chwile. Może to nie jest taki zły pomysł? Może Harry mnie zobaczy i zacznie być zazdrosny?
- Ewentualnie mogę - zgodziłam się
Chłopak wziął mnie za rękę i poprowadził mnie na środek parkietu. Akurat zaczęła lecieć wolna piosenka wiec Patrick przytulił mnie i zaczęliśmy się po woli kołysać w rytm piosenki. Kątem oka popatrzyłam na Harrego. Nadal nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi , w ogóle nie zainteresował się tym czy wróciłam do domu czy może siedzę nadal w parku. Zdenerwowana oderwałam się od Patricka. Miałam teraz jeden cel. Chłopak coś za mną wolał jednak nie obchodziło mnie to. Chciałam dostać się do pokoju gdzie chłopacy trzymali zakazany towar. Jednak gdy tam dotarłam pomieszczenie okazało się być zamknięte.
- Świetnie - pomyślałam.
Zdenerwowana usiałam przy drzwiach i zastanawiałam się co teraz zrobić. Z zamyślenia nawet nie zauważyłam obecności Patricka który już od dłuższego czasu mi się przyglądał.
-I co? Jednak zazdrosna. I nawet nie masz pocieszenia. Ciesz się, ze masz mnie. Mam dla ciebie, wszystko co tylko będziesz chciała i to jeszcze za darmo. Od lat nie dałem Ci nic na urodziny. To będzie w ramach prezentu. Możemy gdzieś iść? Nie będziemy nic robić na korytarzu chyba? - zapytał
Nie myśląc o skutkach mojego postępowania, zaprowadziłam chłopaka do pokoju mojego i Harrego. Patrick podał mi coś, co tak dobrze pamiętałam i do czego nie chciałam wracać. No ale cel uświęca środki. Wzięłam wszystko. On tez. Popiliśmy to wódka. Nie rozmawialiśmy ze sobą. Nie bardzo mieliśmy o czym. Każdy z nas do czegoś wykorzystywał ta druga osobę. Tylko zastanawiałam się po co jestem mu potrzebna. Nie nawidzilam go, jednocześnie kochając, ale nie tak jak dziewczyna chłopaka, tylko jak osobę której poświeciło się dużo w życiu i chciało się żeby nic złego go nie spotkało. Po chwili byłam już trochę wstawiona.
- To co może teraz zatańczymy znowu? Istnieje szansa ze teraz nas zauważy - zaproponował
Nic nie mówiąc, skinęłam głowa i poszliśmy do salonu. Zaczęliśmy tańczyć. Nie wychodziło nam to zbyt dobrze, bo cały świat wirował mi przed oczami.
~ Cal~
Dobrze się bawiłam. Impreza naprawdę była cudowna. Większość czasu jednak spędziłem na tarasie z Jacobem. Jednak teraz zmuszona zostałam wejść do środka. Droga to toalety przebiegała przez salon wiec tak czy tak musiałam tamtędy przejść. Ale idąc tam nawet nie spodziewałam się tego co miałam tam zobaczyć. Cat z Patrickiem. No kurwa. Co ona robi. Przecież przez niego miała same kłopoty. Obiecała ze już nigdy się z nim nie spotka. Zaczęłam się rozglądać za Hazza, czemu on nie pilnuje swojej dziewczyny. Spostrzegłam go przy barze. Siedział z jakaś dziewczyna. No tak, co oni oboje odpierdalają. Postanowiłam do niego iść i powiedzieć mu o wszystkim.
- Harry, czemu nie jesteś z Cat?
- A czemu miał bym z nią być ? - odpowiedział mi pytaniem na pytanie. Po tonie jego głosu zrozumiałam ze już jest bardzo pijany.
- Bo to jest twoja dziewczyna, a to miał być wasz dzień.. Popatrz co ona robi i to jeszcze z kim ten chłopak ma na nią zły wpływ.
- Przecież może robić co chce. Nie zabronię jej.
W przypływie złości opowiedziałam mu cała historie Patricka. Jednak on nie wydawał się być tym ani trochę zainteresowany.
- To skoro on jest taki zły to ona powinna trzymać się od niego z daleka. Nie obchodzi mnie co ona robi. - powiedział prawie krzycząc.
Wtedy zobaczyłam ze Cat nagle się na nas popatrzyła. Zrozumiałam, ze usłyszała to co powiedział Harry. Na jej twarzy widać było ból spowodowany słowami chłopaka. Patrick tez spojrzał w tym kierunku. Na chwile nasze spojrzenia się skrzyżowały. Jednak potem odwrócił wzrok z powrotem na Cat. Powiedział jej coś do ucha, po czym ona skinęła głowa. I łapiąc się jego ręki oboje ruszyli ku drzwiom wyjściowym. A Harry powrócił do swojej wytapetowanej laski. Jednak nie zachowywał się tak jakby z nią flirtował. Tylko z daleka to tak wyglądało. Przyjrzałam się jej jeszcze raz. Była bardzo do niego podobna. Boże przecież ona musi być jego rodzina. Na pewno tak jest. Muszę znaleźć moja przyjaciółkę. Wybiegłam na pole. Niestety nigdzie nie widziałam ani jej ani jej kolegi. Przebiegłam jeszcze najbliższa okolice ale i tam ich nie spotkałam. Zdenerwowana wróciłam do środka. Nie mogłam znaleźć żadnego z chłopaków. Miejsce Harrego przy barze zastąpił jakiś umięśniony koleś który był prawdopodobnie chłopakiem farbowanej, bo namiętnie się całowali. Szukałam ich, dopóki nie wpadłam na Zayna. Był już trochę wcięty.
- Muszę z tobą porozmawiać - powiedział
- Nie możemy tego zrobić później? - poprosiłam - muszę znaleźć Caitlin, wyszła gdzieś z osoba, która najprawdopodobniej wpakuje ja w jakieś kłopoty.
- jest ciemno, nie wiadomo do kąt mogła by pójść, może jest w którymś z pokoi? Za chwile na pewno się znajdzie. A teraz chodź , muszę to zrobić teraz, bo potem nie będę miał odwagi.
Katem oka poszukałam mojego chłopaka Jacoba, zobaczyłam go stojącego z jakimiś kolegami i pijącego piwo.
- Dobrze, mogę iść. Ale jeśli Cat za jakiś czas tu nie wróci to pomożesz mi jej szukać
- Obiecuje, a teraz chodź do mojego pokoju.
Chwile później już tam byliśmy. Usiadłam po turecku na łóżku, a Zayn usadowił się przede mną. Wyciągnął skądś dwa piwa. Podał mi jedno. Piliśmy w ciszy, której żaden z nas nie chciał przerwać.
- Cal, czemu jesteś z Jacobem? - zapytał z lekkim po denerwowaniem w głosie.
- Bo mi się podoba. Po za tym wszystkie dziewczyny w szkole mi go zazdroszczą- opowiedziałam bez wahania
- Przecież wiesz ze on jest z tobą tylko dla sexu, przeleci cię i zostawi
- Tylko ty tak myślisz Zayn
- To widać, nie chcesz kogoś kto kochał by cię całym sercem
- On to robi.
- Jesteś zaślepiona. Ja dałbym ci więcej niż on.
- Ty? Wyjeżdżasz za niedługo. Będziemy widywać się raz na pól roku? To będzie jeszcze gorsze. Nie chce czegoś takiego.
- Będę przyjeżdżał często. Z Hazza. Przecież on ma tu Cat i myślę ze widywanie jej raz na pół roku go nie zadowoli. Za niedługo pójdziecie na studia, mogły byście wybrać sobie szkole w Londynie. Mieszkały byście z nami , jeździły na każda trasę koncertowa. Musiała byś tylko przeżyć ten czas gdy jeszcze jesteś zmuszona zostać tu.
- Ja i Londyn ? Nie ma szans. Nie chce z tąd wyjechać. Po za tym ty jesteś sławnym gwiazdorem. Na pewno za jakiś czas zostawił byś mnie dla jakiejś lepszej.
- Jak możesz tak myśleć. Kocham tylko Ciebie.
- Nie Zayn. To nie ma prawa bycia.
Jednak rozmyślałam nad tymi wszystkimi korzyściami bycia z nim. Kupował by mi drogie prezenty, była bym dziewczyna Zayna Malika, chłopaka z jednego najpopularniejszego zespołu w Anglii. Sama pewnie została bym rozpoznawalna. Ale nie, wole być popularna tutaj dzięki Jacobowi. Przynajmniej zachowań pewien stopień anonimowości , znana na cały świat miała bym pełno antyfanow gotowych mnie zabić byle by Zayn należał do nich.
- Proszę cię Cal, zrobię dla ciebie wszystko.
Chłopak próbował mnie pocałować jednak odsunęłam się.
- Nie mogę dać ci tego co chcesz Zayn. Nie jesteśmy sobie pisani. Nie zasługujesz na mnie.
- Przecież nie oznajmił bym całemu światu ze jesteśmy razem. Wiedzieli by o tym tylko najbliżsi nam ludzie
- To jeszcze gorzej.
- Gorzej? Czemu?
- Nie ważne. Po prostu tak jest. Zdania nie zmienię. A teraz coś mi obiecałeś - powiedziałam lekko już zdenerwowana.
Zayn chwycił mnie za rękę, mimo moich protestów i wyprowadził mnie na korytarz. Zaczęliśmy szukać Cat.
Nie było jej nigdzie, ale nagle mulat wpadł na pomysł, ze może dziewczyna jest z Harrym w jego pokoju. Poszliśmy ku niemu i w środku zastalismy śpiącego Harrego. Widocznie impreza już mocno wdala mu się we znaki.
- No i widzisz, twoja koleżanka na pewno też z nim śpi.
- Całe szczęście. Dzięki ze mi pomogłeś - powiedziałam po czym dałam mu buziaka w policzek - A teraz wybacz , skoro ona już śpi to ja tez będę się już zbierać.
Weszłam do salonu i zaczęłam szukać Jacoba. Niestety nigdzie go nie było, postanowiłam spytać jego kolegów jednak oni powiedzieli mi ze mój chłopak poszedł już do domu, bo od nadmiaru alkoholu źle się poczuł. No miło. I co ja teraz zrobię? Będę musiała jechać metrem. A jest tak późno w nocy. Musiałam przyznać ze się bałam.
- Ej może cię podwieść? - zapytał Zayn
- A mógłbyś ? Boże , ratujesz mi życie.
- Cała przyjemność po mojej stronie.
Poszłam za chłopakiem do jego auta. Mulat otworzył mi drzwi, a dopiero później sam wsiadł. Jacob nigdy tak nie robił. Jechaliśmy w ciszy, przysłuchując się szumowi wiatru. Dwadzieścia minut później byliśmy pod moim domem. Dopiero teraz zauważyłam, ze jestem już trochę wstawiona, a w głowie lekko mi szumiało. Już chciałam podziękować chłopakowi i wysiąść z auta , gdy poczułam jego usta na swoich. Nie wyrywałam się , nie miałam na to siły, przynajmniej tak próbowałam sobie wmówić , w rzeczywistości za bardzo mi się to spodobało. Jeden pocałunek, przerodził się w drugi, głębszy i namiętniejszy . Zayn włożył mi ręce pod koszulkę i tak to się zaczęło. Oboje tego chcieliśmy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem , wyszedł okropny. Napisałam go w już w wakacje, ale jakoś nie chciałam go tu dodać. Teraz wrócę, na jakiś czas. Rozdziały postaram się dodawać regularnie w poniedziałki, a czasami gdyby wcześniej się nie udało to w środę. Jakby ktoś miał pomysł do opowiadania to może mi napisać, podam nr gg i się dogadamy ; ) bo do części którą mam już dokładnie przemyślaną zostało mi parę rozdziałów, a może ktoś ma ciekawsze pomysły niż ja.
niedziela, 12 sierpnia 2012
2 ♥
Cztery miesiące później
Ja i chłopcy bardzo się do siebie zbliżyliśmy.
Nie miałam im już za złe tego,ze Lou spędza z nimi tyle czasu. Starałam się nie liczyć chwil jakie im jeszcze zostały, żeby spędzić je ze mną. ~
Cały ranek po treningu spędzałam z Clair. Razem z nasza grupa miałyśmy wyjazd na turniej do Francji. W sumie ona miała, mnie mama nie wybrała, do podstawowego składu, ba nawet do rezerwowych. Byłam z tego powodu na nią strasznie zła. Na turnieju mieli być łowcy talentów z największej szkoły tańca z USA. No ale jak zwykle, ja nie mam szans na nic. Ale wracając do teraźniejszości. Siedziałyśmy na łóżku, a przed nami leżało grupowe zdjęcie chłopaków. Miałyśmy specjalny rytuał , gdy mówiliśmy o którymś z nich, nie wymieniałyśmy jego imienia, tylko pokazywałyśmy go na zdjęciu, tak na wypadek gdyby, któremuś z nich zachciało się nas podsłuchiwać.
- nie wiem czemu, ale podoba mi się on. -powiedziała Clair wskazując odpowiednie miejsce na zdjęciu
- serio? Myślałam ze raczej bardziej ciągnie cię do niego. Przecież widać ze mu się podobasz, po za tym wydaje mi się, ze tamten to nie jest chłopak dla ciebie -odpowiedziałam
- jej, Caitlin nie przesądzaj, strasznie się denerwujesz, przecież i tak nie mam zamiaru na bliższe znajomości z żadnym z nich. Nie miał by dla mnie czasu, przecież jest wielka gwiazda, albo w ogóle by mnie nie chciał, gdzie widzę większe prawdopodobieństwo
- dobra , miałam ci nie mówić, ale podobasz mu się. Znaczy z tego co słyszałam lepiej z nim nie bądź bo często zmienia dziewczyny ale tak na te 2 miesiące?
- ale on jest okropny. Skarbie zrozum nie chce krótkich związków, jeśli z kimś mam być to tylko tak na serio
- ale przecież nie wiesz co z tego będzie
- dobra skończ, teraz mówimy o tobie, podoba ci się. I ty chyba mu
- naprawdę tak myślisz, czemu? - mówiłam, z uśmiechem na ustach
- cały czas się na ciebie patrzy i dostosowuje swoje ruchy do ciebie. Jeśli tylko na sofie przesuniesz się o 2 centymetry on zrobi to samo. No racja, nie znam się na tym ale teraz tak podpowiada mi moja intuicja.
- hahahah, zobaczymy co z tego będzie. Narazie chodźmy do ciebie. Masz jeszcze 2 godziny i się nie spakowałaś.
Wyszliśmy z domu, wolnym krokiem. Po drodze wstąpiłyśmy jeszcze do budki z lodami. Ja wybrałam jabłkowe, a Clair czekoladowe. Dom mojej przyjaciółki był raczej zwyczajny. Ale tylko od zewnątrz. Ułożony z białych paneli i z kontrastującym czarnym dachem. Jednak w środku nie było już tak pospolicie. Jej brat miał własny zespół. Wiec jedna cześć domu zajmowało jego studio. Garaż tez należał do niego. Trzeba było przyznać, że był przystojny, nawet bardzo, ale jakoś nigdy nie gadaliśmy ze sobą dłużej niż 2 minuty. Cal- bo tak nazywałam swoją koleżankę, dla siebie miała basen, siłownię i oczywiście jej pokój. Mieszkali bez rodziców, bo oni kupili ten dom Matt'owi - jej bratu, a on pozwolił jej mieszkać ze sobą. Pod warunkiem, ze będzie za niego sprzątać. Co jak co ale umowa była dobra, bo i tak mieli pokojówkę. W pokoju Cal miała duże, dwuosobowe łóżko z baldachimem, w kolorze biało-różowym, białą komodę, biurko, i metalową matę do tańczenia. Przy jednej ze ścian były duże drzwi prowadzące , poprzez krótki korytarz do łazienki i garderoby. Łazienka była zwykła, jedyna lubiana przeze mnie w niej rzeczą było jaccuzi. Często tam odpoczywałyśmy. A co do garderoby za dużo nie mogłam powiedzieć, ponieważ cała była zawalona ubraniami. Gdy Clair się pakowała, ja poszłam zapalić papierosa na balkon, rzadko to robiłam, zwykle wtedy gdy byłam zdenerwowana na moja mamę. W tych momentach musiałam czymś zająć rękę. Bardzo na mnie działały, do końca nie wiedziałam dla czego, ale to właśnie dla mnie czyniło je takimi wyjątkowymi. To, ze palę wiedziała tylko Cal, której tez nieraz się zdarzało. Po godzinie, Clair siedziała już w aucie z moja mama, z która jechała na lotnisko. Uśmiechałam się sztucznie, pokazując udawana satysfakcję. Wiem, ze to moja przyjaciółka ale w tym momencie byłam strasznie zazdrosna, ze ona jedzie, a nie ja. O moich uczuciach wiedział Lou, który jeszcze przed swoim wyjazdem był świadkiem takich zachowań ze strony matki. Patrzyłam na znikające w oddali auto. Zbierało mi się na płacz, ale doniosłą chwile przerwał Zayn
-PART HARD -krzyczał
Z okazji nie obecności moich rodziców postanowiliśmy iść do klubu, a potem dokończyć imprezę u mnie w domu. W małym gronie, tylko zespół i ja. No chyba ze chłopcy znajda sobie jakieś panienki. A jutro z samego rana Lou z Liamem mieli jechać po swoje dziewczyny na lotnisko. Byłam bardzo ciekawa jakie będą. Z wejściem do klubu nie było problemów, za bardzo nie zwracali uwagi na wiek. Za to wnętrze imprezy było wspaniały. Na środku był podświetlany parkiet do tańczenia, z kula dyskotekowa i jeszcze innymi światłami. Z jednego z urządzeń wydostawała się mgła. Po lewej stronie było wejście na loże, a po prawej bar, gdzie się na początku skierowaliśmy. Chłopcy wzięli jakieś drinki, a ja jak zwykle gimlet czyli gin z sokiem z limonki, smakował podobnie do sprite i za to go uwielbiałam. Gdy popijaliśmy nasze napoje, ponownie rozejrzałam się po sali. Była urządzona w miłym klimacie, głownie w czarnym kolorze. Przy sianach stały czarne, skórzane sofy, a obok parkietu stanowisko DJ-a. Dużo ludzi już tańczyło, nie obyło się bez kilku dziuń z podkoszulkiem nad pępek, zbyt mocnym makijażem i włosach zniszczonych od farbowania. Ale one uganiały się za jakimiś starszymi facetami w celach wiadomych. Piliśmy jednego drinka po drugim, a w przerwach miedzy piciem tańcząc jakiś dziki taniec na środku. Nie tańczyliśmy w parach, tylko wszyscy razem. Ludzie na nas dziwnie patrzyli gdy robiliśmy pogo. No ale liczy się dobra zabawa. Koło 3 byłam już mocno zalana. Razem z chłopakami postanowiliśmy isc do domu. Szło nam to dość opornie bo tylko Liam został trzeźwy i pomagał nam wszystkim się poruszać. Po drodze wstąpiliśmy jeszcze po alkohol do domu. Oczywiście bez wpadek tez się nie obyło. Gdy wychodziliśmy ze sklepu przejechała wielka ciężarówka ochlapując nas od stóp do głów woda z kałuży. Śmiesznie było. Po godzinie wreszcie trafiliśmy do domu. Tam pijąc napoje procentowe postanowiliśmy ze gramy w butelkę, a jeżeli ktoś nie chce wykonać zadania pije 5 kieliszków czystej wódki. Pierwszy kręcił oczywiście Harry który nie chciał nikogo dopuścić, bo jak on uważał należało mu się, bo jest najprzystojniejszy. Ta jasne, a ja jestem kangurem.
~Louis~
Pierwszy oczywiście kręcił Harry i niefortunnie wypadło na Cat. Dostała wyzwanie, żeby się ze mną przelizać, a z jej miny wywnioskowałem, ze tak jak mnie, jej do tego nie ciągnie. Boże, ona dla mnie jest jak rodzona siostra. Dziewczyna szybko wyplatała się z wyzwania, szybko przepijając kolejne kieliszki colą. Dalsza gra była zupełnie bez sensu, bo nikt nie wykazał się zbytnią inwencją i większość wyzwań dotyczyła całowania. Lizał się chyba każdy z każdym. No ale jak w każdej grze było parę ciekawych. Cat dostała wyzwanie żeby rozebrać się do naga i chodzić do wszystkich sąsiadów z pytaniem czy maja cukier. Jej już lekko odwalało i chyba była skora do wykonania zadania ale wraz z Liamem powstrzymaliśmy ja, żeby nie zrobiła sobie siary przed znajomymi. Później skończyliśmy grę. To dobrze, bo ja nie mogłem dużo pić, bo jutro rano z Liamem jedziemy na lotnisko po nasze dziewczyny. Liam nie ma takiej rozterki, bo on tak czy tak nie może pić. Współczuje mu trochę z tym i zazdroszczę silnej woli. Postanowiliśmy zagrać w sing star. Wszyscy usiedli na podłodze jednak zauważyłem ze nie ma z nami Harrego i Cat. Nie przejąłem się tym zbytnio ponieważ na pewno ona się załatwiła a Harry pomaga jej jakoś dojść do pokoju. Wiedziałem ze mogę ufać Hazzie. Ale okej, dobrze się bawiliśmy.
~Harry~
Obudziłem się rano słysząc głosy Danielle i Eleanor. Obok mnie leżała Caitlin. O dziwo pamiętałem wszystko z wczorajszej nocy. Nie było to nic godnego zapamiętania. Byłem zły na siebie, ze aż tak bardzo mnie poniosło. Zgoda winę mogłem zwalić na alkohol ale wiedziałem ze sam tego chciałem. Szybko się ubrałem, zabierając z pokoju dziewczyny wszystkie moje rzeczy i poszłem przywitać się z El i Dan.
~Cat~
Obudziłam się rano z mocnym bólem głowy. Ale to mi nie przeszkadzało by pamiętać wszystko. Klub, gra w butelkę , ale zaraz co działo się po tym? Wtedy w głowie miałam już zupełna pustkę. Ciekawe jak dotarłam do swojego łóżka. Zdezorientowana szybko ubrałam się w luźny top z czarnym krzyżem i czarne spodenki. Postanowiłam zejść na dol. Chłopaki przecież będą musieli coś wiedzieć. Jednak na dole w kuchni siedział tylko Zayn.
-Hej, jest kac?
- ano jest, nie macie tu żadnych tabletek?
-w drugiej szufladzie od dołu jest wszystko
-dzięki Cat, nie wiem co bym bez ciebie zrobił
- haha, po to tu jestem. Ej Zayn co się działo wczoraj w nocy?
- nic nie pamiętasz?
- pamiętam tylko co się działo na początku
- to ja ci za wiele nie powiem, musisz spytać Harrego
-bo?
-poszliście razem na górę już gdy skończyliśmy grać w butelkę
-byliśmy sami?
-no chyba ze twój wymyślony przyjaciel tez był z tobą, to nie
-nie żartuj Zayn. Gdzie on jest?
-pojechał z chłopakami do Tesco
-dzięki, to ja idę się ogarnąć
Zostawiłam skacowanego Zayna na dole, ale musiałam przyznać ze nieźle się prezentował. Lekki zarost, zwykła koszulka, a do tego szare dresy. Jego dziewczyna będzie miała szczęście. Wbiegłam do swojego pokoju i zaczęłam prostować swoje długie włosy. Naturalne miałam falowane, ale one mi się nie podobały wiec często je prostowałam. Wszyscy zawsze mówili mi ze jestem dziwna, bo naturalne są ładniejsze. Potem trochę się umalowałam. Najpierw baza, podkład, puder mineralny, puder, róż i gotowe. Byłam nawet zadowolona z efektu. Do podkreślenia koloru moich oczu rzęsy pomalowałam na czarno i podkręciłam zalotką. Gdy już byłam gotowa usłyszałam na dole dźwięk przekręcanego klucza w zamku. Szybko zbiegłam na dół. Jednak zatrzymałam się w połowie drogi widząc dwie dziewczyny wchodzące do przedpokoju. Jedna miała kręcone, a druga proste włosy. Stałam tak zdezorientowana aż do czasu gdy jedna z nich nie powiedziała mi cześć. Opowiedziałam jej zestresowana po czym pokonałam pozostałe schody i podeszłam do niej z zamiarem podania jej ręki, jednak ona miała zupełnie inne plany, przytuliła mnie mocno do siebie, a po niej przejęła mnie ta druga. Jak się potem dowiedziałam pierwsza była Eleanor, a druga Danielle. Muszę przyznać, ze polubiłam je, a szczególnie z El znalazłam wspólny język ponieważ oboje byłyśmy bardzo związane z pewnym niesamowitym chłopakiem. Na szczęście żadna z nas nie była zazdrosna o ta druga. Chłopaki przywieźli pizzę. No tak. Widać jak o siebie dbają. Ale nic, lubię pizzę, bardzo lubię pizzę. Niestety po 10 minutach pól pizzy zjadł Niall, a reszta kazał podzielić się nam, wiec dla każdego został jeden kawałek. No trudno, mam w domu jeszcze gofry. Wystarczy włożyć je do mikrofalówki, i dodać jakieś owoce. Jednak nie szłam do kuchni tylko żeby coś zjeść, za sobą pociągnęłam Hazze, niby do pomocy. Chłopak wydawał się być zestresowany moim towarzystwem i bez jednego słowa kroił truskawki.
-Harry co się wczoraj stało, po tym jak odeszliśmy od chłopaków?
-nic nie pamiętasz?
-pomyśl trochę, jakbym pamiętała to bym się ciebie nie pytała
-a no tak. No wiec...
-no wiec co?
-może daj mi skończyć
-mów już ci nie przerywam. Czy miedzy nami do czegoś zaszło? Wiesz co mam na myśli?
-nie Cat, nic z tych rzeczy. Lou by mnie chyba zabił. Tylko tu nie chodzi o to.
-no to o co?
-bo wczoraj w nocy, ja się chyba..
-chyba?
-mówiłem ci ze masz nie przerywać- krzyknął na mnie Harry
-niecierpliwisz mnie
-dobra skoro tak, to nic ci nie będę mówić, i tak nie zrozumiesz- powiedział Harry wychodząc szybkim krokiem z kuchni.
Stałam tak zdezorientowana, wiedziałam, że to moja wina, że wyszedł. Postanowiłam iść za nim. Niestety nie zastałam już go w salonie, a chłopcy powiedzieli mi, ze Harry zdenerwowany wybiegł na dwór. Z racji , ze był już grudzień, na zewnątrz, padał śnieg. Było ciemno i za wiele nie widziałam. Ale biegłam za nim, starając się nie stracić go z oczu. Straciłam poczucie czasu, lodowate powietrze raniło już moje gardło przy każdym oddechu, a moje mięśnie już po woli odmawiały posłuszeństwa. Nagle upadłam, i uderzyłam głowa o coś ostrego. Na czole poczułam niepokojące ciepło, a później na język zaczęła spływać mi ciecz o dziwnym metalowym smaku. Przed oczami pojawiły mi się mroczki. Wiedziałam, ze zaraz odpłynę.
~
Ku mojemu zdziwieniu obudziłam się w moim pokoju, dotknęłam swojego czoła i pod ręka poczułam bandaż. No tak czyli to nie był sen. Nagle poczułam jak ktoś trzyma mnie za rękę. To był Louis.
- co się stało? Jak ja tu trafiłam?
- Harry cię tu przyniósł , pokłóciliście się, on wybiegł, ty pobiegłaś za nim, ale przewróciłaś się i przecięłaś sobie czoło , dobrze, ze Hazza to zauważył i przyniósł cię do domu
- nic nie pamiętam z tamtego dnia. Jak to możliwe ?
- nie panikuj. Poczekaj zawołam go, może on ci cos przypomni.
Lou wyszedł szybko, a po chwili do pokoju wszedł Harry.
- jak się czujesz?- zapytał
- będzie lepiej jak przypomnisz mi co się stało.
- naprawdę nic nie pamiętasz?
- nie.
- byliśmy razem w kuchni i próbowałem ci powiedzieć... próbowałem ci powiedzieć, ze się chyba w tobie zakochałem.
Serce stanęło mi w piersi. A w brzuchu pojawiło się stado motyli. Nie mogłam uwierzyć, ze to prawda wiec nerwowo zaczęłam szczypać się w przedramię.
- co jest to dla ciebie taka zła informacja, że aż chcesz żeby to był sen - powiedział ze śmiechem
- to jest tak dobra informacja, ze nie darowała bym sobie gdyby to był sen.
Później nic nie musiałam już mówić. Połączyliśmy się w długim pocałunku.
- obiecaj, ze już zawsze będziemy razem.
- obiecuje ci to Caitlin. Nigdy cię nie zostawię. Jeżeli bym to zrobił to byłbym największym idiota na tym świecie. Zapamiętaj to, już się mnie nie pozbędziesz, już zawsze będziemy razem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, ze tak długo go pisałam. Ale byłam na wakacjach, teraz znowu wyjeżdżam, ale postaram się coś pisać. W sumie już myślałam ze już tu nie wrócę, ale jednak cos mnie natchnęło. Piszcie co o tym myślicie.
10 komentarzy- następny rozdział,
żebym miała trochę czasu żeby cos napisać, ale postaram się od razu gdy zobaczę ze jest ich tyle o ile prosiłam, dodać następny <3
czwartek, 28 czerwca 2012
1, part 2 ♥
Gdy już się opamiętałam, rzuciłam się na niego, przewracając nas w taki sposób, że sturlikaliśmy się po schodach, i leżeliśmy na trawie pod nogami jakiegoś ciemnoskórego chłopaka.
-I don't ever let you go - zanuciłam, a przy policzku poczułam, że się uśmiecha
Czułam się jak w niebie. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. W mojej głowie pojawiała się tylko jedna myśl -On wrócił, wreszcie do mnie wrócił. Po chwili zorientowałam się, że szeptam jego imię, a dookoła siebie słyszałam śmiechy.
-Nie wiedziałem, że aż tak bardzo się za mną stęskniłaś- powiedział dobrze znany mi baryton
Po chwili opamiętałam się, wstałam i pomogłam wstać Louisowi, po czym uderzyłam go w ramię. Li szybko złapał się bolącego barku, a chłopcy za nami chichotali. Jak małe dziewczynki mogła bym rzec.
- Za co to? - powiedział z pretensją
- Za wszystko. Zostawiłeś mnie na tak długo. Co ty sobie myślałeś? A co może wolisz swoje fanki? No to proszę, idź do nich. Jak widać nic cię tu nie trzyma. I jeszcze powiedz, że przyjechałeś na jeden dzień. - zdenerwowana, gadałam jak najęta
- Widać, że jest zazdrosna - powiedział jakiś debil z loczkami na głowie, po czym ja spiorunowałam go wzrokiem
- Właściwie to zostajemy tu sześć miesięcy - powiedział Lou
- Jak to? - zapytałam
Chłopak zaczął mi tłumaczyć czemu tak długo go nie było, tak, że wszystko ułożyło się w logiczną całość. Okazało się, że ich wolny czas jest przydzielany każdemu chłopcowi po kolei. I cały zespół jechał tam gdzie wybrana osoba chciała, najczęściej do ich rodzinnych miejscowości. Niestety wypadło tak, że Li był na końcu. Jedynym plusem była długość jego czasu. U żadnego z chłopaków jeszcze nie zostali tak długo. Louis będzie u mnie pół roku- powoli zaczynało to do mnie docierać. Zreflektowałam się i skinieniem ręki zaprosiłam ich do domu. Boże, co ja mówię, nie zaprosiłam "ich" tylko Louiego, reszcie zespołu zamknęłam drzwi przed nosem. Na szczęście Li nic nie zauważył, 1:0 dla mnie. Szedł korytarzem, obserwując wszystko z szeroko otwartą buzią. Nie widziałam w tym niczego wspaniałego, zwykły dom, więc zignorowałam to i wyprzedzając go podłożyłam mu nogę. Niestety coś mi nie wyszło, bo po 1 pociągnął mnie za sobą, a po 2 zorientował się, że chłopcy za nami nie idą. No świetnie, zepsułam swój plan. Więc dzięki mojej błyskotliwej inteligencji już po chwili wszyscy siedzieliśmy w salonie, a jakiś blondyn jadł moje chipsy. Już go nie lubię, były moje. Reszta zespołu bacznie mi się przyglądała. Muszę przyznać, że czułam się niekomfortowo. Nastała długa cisza, przerywana jedynie odgłosami chrupanych chipsów. Jednak Lou postanowił przerwać ją i zaczął mówić
- Cat, wiesz co?
- Co chcesz? - spytałam zdenerwowana
- Ten chłopak, co ma włosy jak Bieber - przerwał ponieważ, osoba o której mówiliśmy dała mu kuksańca w bok - To ma na imię Liam - dokończył
- I co z tego? Mało mnie to interesuje - powiedziałam
- Więc możesz na niego mówić Li - powiedział, wyraźnie zadowolony - Bo Liam bez "am" daje Li - dodał
- Skarbie, i tak ci to nic nie da. Ty jesteś Li i zawsze będziesz.- zaopanowałam - L-O-U-I-S, bez "ou" i "s" - powiedziałam, literując jego imię. A Lou zaczął udawać obrażonego. Ja podczas rozmowy z kuzynem zauważyłam, że jeden z chłopców mi się przygląda. Chcąc czy nie chcąc też wlepiłam swój wzrok w niego. Miał duże, hipnotyzujące oczy i miły wyraz twarzy. Musiałam przyznać, że był ładny. Nawet bardzo. Szkoda, że nie znałam jego imienia. Kojarzyłam tylko dwóch z nich więc spytałam Louiego kto jest kim. Więc po chwili już wiedziałam, że Zayn z Liam'em grali na x-boxie, Niall zjadł moje chipsy, a Harry z Louisem obmacywali się na kanapie. Boże z kim ja żyje. Ale mimo mojej niechęci musiałam przyznać, że chłopcy byli bardzo sympatyczni. A szczególnie jeden z nich. W sumie było już południe, a skoro zespół przyleciał samolotem to z pewnością muszą być głodni. Mimo moich nie zbyt dobrych zdolności kucharskich, postanowiłam im coś ugotować. Wybrałam spagetti bo umiałam je robić najlepiej. Ku mojemu niezadowoleniu, w kuchni zobowiązał się mi pomóc Harry. Nigdy nie lubiłam jak ktoś mi pomagał. Jednak on jakoś mnie nie irytował, prawdę mówiąc to on wykonał posiłek , ja podawałam mu tylko składniki. Gotował nieziemsko. Jednak przy serwowaniu posiłków ja i Lokaty wybrudziliśmy się sosem. Praktycznie to on mnie wybrudził i myślał, że jest fajny. Więc szybko pobiegłam do łazienki, a on za mną. Początkowo miałam w planach tylko zaprać ubrudzone miejsca. Ale chłopak podniósł mnie i wrzucił do wanny, jednocześnie włączając prysznic. Piętnaście minut później pływaliśmy w samej bieliźnie w mojej wannie. Dobrze, że była duża. Hazza, bo tak kazał na siebie mówić, był strasznie zabawny, i mimo początkowej niechęci strasznie go polubiłam. Gdy obydwoje się podtapialiśmy spojrzałam na zegarek. Boże, była już 16, za pół godziny mam trening. Szybko wybiegłam z łazienki ciągnąc za sobą Harrego. Kazałam mu wybrać sobie jakiś strój, a ja w między czasie suszyłam włosy. Chłopak przygotował dla mnie zestaw składający się z jeansowych szortów i białego podkoszulka. Wyglądałam całkiem okej, więc szybko związałam włosy w koka i zawołałam chłopaków, oznajmiając im, że mam trening i jak chcą to mogą iść ze mną. Oni oczywiście się zgodzili. Chwilę później siedzieliśmy już u nich w aucie.
-Li, przywitasz się z moją mamą - powiedziałam zwracając się do Lou, a do reszty dodałam, że ją poznają na miejscu. Moja mama była moją trenerką. Widziałam w tym i plusy i minusy. Wiadome było, że nie mogła mnie faworyzować i przez to musiałam pracować najciężej ze wszystkich. Rzadko brała mnie na występy, choć tańczyłam całkiem dobrze, a trenerki innych grup często wspominały to mojej rodzicielce. Cierpiałam przez to i dużo razy rozmyślałam nad zmienieniem zespołu. Jednak zwykle brakowało mi odwagi, żeby jej o tym powiedzieć. Niedługo później byliśmy już przed akademią. Ćwiczyliśmy w budynku, szkoły artystycznej , w której uczyli moi rodzice. Szybko pobiegłam do wejścia, ponieważ byliśmy już bardzo spóźnieni. Wchodząc na sale otrzymałam mrożące krew w żyłach spojrzenie od mojej mamy.
- Caitlin. Za karę 60 brzuszków.- usłyszałam karcący głos.
No tak fajny początek. Na treningu dawałam z siebie wszystko, niestety mojej rodzicielce to nie wystarczało i cały czas chwaliła tylko inne dziewczyny. Ucieszyłam się gdy trening się skończył. One direction witało się z moją mamą, a później poznałam ich z Clair. Wróciliśmy do domu. Ja jak tylko weszłam , rzuciłam się na łóżko i poszłam spać, z wiedzą, że jutro prawdopodobnie nie dam rady wstać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
przepraszam ale zawaliłam ten rozdział. po prostu pomysł mam na dalszą część opowiadania po pewnym wydarzeniu, bo teraz to na razie nie są moje klimaty. postaram się streścić to pół roku wizyty chłopców w 3-4 rozdziałach , a potem zacznę już pisać te lepsze. Także już wiadomo o kogo chodziło mi od początku, to Louis ;d tylko jedna osoba napisała, że to może być on. Teraz zagadką pozostanie kto spodobał się Cat. :D
następny rozdział dodam za tydzień ;D proszę o komentarze z opinią ; )
środa, 13 czerwca 2012
1, part 1 ♥
Dwa lata później, Sierpień 2012
Zbliżał się dzień moich urodzin. A najdziwniejsze w tym było to, że wcale na niego nie czekałam. Rok temu, strasznie się zawiodłam, gdy dwie godziny przed przyjęciem mój najlepszy przyjaciel, a za razem kuzyn, zadzwonił, że nie da rady przyjechać, ponieważ ma spotkanie z fankami. No tak, one są ważniejsze ode mnie. Nie tak to sobie wyobrażałam jak wyjeżdżał, widać sława może nieźle namieszać w głowie. Przez cały ten czas, często przeglądałam nasze wspólne zdjęcia, by choć na chwile, przynajmniej w mojej wyobraźni, mieć go przy sobie. Większość z nich wywoływała u mnie śmiech i przywoływała dobre wspomnienia. Z tymi małymi świecącymi kartkami papieru wiązały się przeróżne historie.
- Li i ja, od razu po moim urodzeniu. Wszyscy już wtedy mówili, że będziemy nierozłączni.
- Ja i Li na rowerach- wtedy zjeżdżając z górki wpadłam na niego i nieźle się pokiereszowaliśmy. Nasze mamy dosłownie nas nie poznały, kiedy wróciliśmy do domu.
- Nasza pierwsza kąpiel razem- ciągle nie mogę w to uwierzyć, ale bawiliśmy się w syrenki.
- Mój pierwszy dzień w szkole- przed kolegami udawaliśmy, że jesteśmy razem. Czuliśmy się wtedy tacy dorośli. Niestety naszą sielankę przerwała Pani Dyrektor wołająca Li do klasy i krzycząc, że jego kuzynka na pewno już się w nowej szkole nie zgubi.
- Ja i on z moją mamą- Była tancerką. dość popularną. Zdarzyło jej się wystąpić w teledysku Madonny i w paru innych większych produkcjach. Zawsze chciałam podążyć w jej ślady.
- My razem na wystawie mojego taty- Był malarzem. Otrzymał w prawdzie wiele pozytywnych opinii, ale ja jakoś w jego obrazach nie mogłam doszukać się niczego interesującego. Ale pamiętam, że na tej konkretnej wystawie nie nudziło mi się, tak jak zazwyczaj. Razem z kuzynem wypiliśmy chyba z dwie butelki szampana dla dzieci i udawaliśmy, że jesteśmy pijani. Nie wspominajmy już, że przez przypadek rozbiliśmy jakąś drogą rzeźbę, ekscentrycznego malarza z Filipin. Myślałam że nas tam powiesi, gdy zobaczył co zrobiliśmy
No ale wracając do teraźniejszości. Byłam zwykłą dziewczyną, o zwykłych niebiesko-żółtych oczach, zwykłych brązowych włosach, która bez swojego najlepszego przyjaciela nic nie znaczyła. W prawdzie próbowałam to zmienić, co mi się po woli udawało, ale ot tak nie da się udawać zupełnie innej osoby. Możliwe, że potrzebowałam jakiegoś przełomowego wydarzenia w moim życiu, by stało się one bardziej kolorowe. Nie wyróżniałam się ponad normę. Lubiłam ubierać sukienki, więc w swojej szafie miałam ich całą masę. Najbardziej lubiłam połączenia sukienki z trampkami. Chodziłam na lekcję tańca, co w sumie na początku było połączone z ambicją mojej mamy, ale później polubiłam to. Na tych lekcjach poznałam moją przyjaciółkę Clair, a nawet tańczyłam z nią w jednym zespole. W głowie często miałam szalone pomysły, jednak często brakowało mi kompana do realizowania ich.
19 sierpień. Bradford
Tak, to dziś. Moje urodziny. Zwaliłam z łóżka moje obolałe, po wczorajszym treningu zwłoki i postanowiłam, że z okazji święta zrobię sobie wolne od szkoły. Co prawda dopiero zaczęliśmy do niej chodzić, a ja już nie miałam na to ochoty. Zazdrościłam innym krajom, które wakacje miały jeszcze przez miesiąc. Do życia podtrzymywała mnie tylko wizja dwutygodniowej przerwy w październiku. Ubrałam granatowe spodenki z podwyższonym stanem, a do tego jakąś białą bluzkę z nadrukiem .
Zbliżał się dzień moich urodzin. A najdziwniejsze w tym było to, że wcale na niego nie czekałam. Rok temu, strasznie się zawiodłam, gdy dwie godziny przed przyjęciem mój najlepszy przyjaciel, a za razem kuzyn, zadzwonił, że nie da rady przyjechać, ponieważ ma spotkanie z fankami. No tak, one są ważniejsze ode mnie. Nie tak to sobie wyobrażałam jak wyjeżdżał, widać sława może nieźle namieszać w głowie. Przez cały ten czas, często przeglądałam nasze wspólne zdjęcia, by choć na chwile, przynajmniej w mojej wyobraźni, mieć go przy sobie. Większość z nich wywoływała u mnie śmiech i przywoływała dobre wspomnienia. Z tymi małymi świecącymi kartkami papieru wiązały się przeróżne historie.
- Li i ja, od razu po moim urodzeniu. Wszyscy już wtedy mówili, że będziemy nierozłączni.
- Ja i Li na rowerach- wtedy zjeżdżając z górki wpadłam na niego i nieźle się pokiereszowaliśmy. Nasze mamy dosłownie nas nie poznały, kiedy wróciliśmy do domu.
- Nasza pierwsza kąpiel razem- ciągle nie mogę w to uwierzyć, ale bawiliśmy się w syrenki.
- Mój pierwszy dzień w szkole- przed kolegami udawaliśmy, że jesteśmy razem. Czuliśmy się wtedy tacy dorośli. Niestety naszą sielankę przerwała Pani Dyrektor wołająca Li do klasy i krzycząc, że jego kuzynka na pewno już się w nowej szkole nie zgubi.
- Ja i on z moją mamą- Była tancerką. dość popularną. Zdarzyło jej się wystąpić w teledysku Madonny i w paru innych większych produkcjach. Zawsze chciałam podążyć w jej ślady.
- My razem na wystawie mojego taty- Był malarzem. Otrzymał w prawdzie wiele pozytywnych opinii, ale ja jakoś w jego obrazach nie mogłam doszukać się niczego interesującego. Ale pamiętam, że na tej konkretnej wystawie nie nudziło mi się, tak jak zazwyczaj. Razem z kuzynem wypiliśmy chyba z dwie butelki szampana dla dzieci i udawaliśmy, że jesteśmy pijani. Nie wspominajmy już, że przez przypadek rozbiliśmy jakąś drogą rzeźbę, ekscentrycznego malarza z Filipin. Myślałam że nas tam powiesi, gdy zobaczył co zrobiliśmy
No ale wracając do teraźniejszości. Byłam zwykłą dziewczyną, o zwykłych niebiesko-żółtych oczach, zwykłych brązowych włosach, która bez swojego najlepszego przyjaciela nic nie znaczyła. W prawdzie próbowałam to zmienić, co mi się po woli udawało, ale ot tak nie da się udawać zupełnie innej osoby. Możliwe, że potrzebowałam jakiegoś przełomowego wydarzenia w moim życiu, by stało się one bardziej kolorowe. Nie wyróżniałam się ponad normę. Lubiłam ubierać sukienki, więc w swojej szafie miałam ich całą masę. Najbardziej lubiłam połączenia sukienki z trampkami. Chodziłam na lekcję tańca, co w sumie na początku było połączone z ambicją mojej mamy, ale później polubiłam to. Na tych lekcjach poznałam moją przyjaciółkę Clair, a nawet tańczyłam z nią w jednym zespole. W głowie często miałam szalone pomysły, jednak często brakowało mi kompana do realizowania ich.
19 sierpień. Bradford
Tak, to dziś. Moje urodziny. Zwaliłam z łóżka moje obolałe, po wczorajszym treningu zwłoki i postanowiłam, że z okazji święta zrobię sobie wolne od szkoły. Co prawda dopiero zaczęliśmy do niej chodzić, a ja już nie miałam na to ochoty. Zazdrościłam innym krajom, które wakacje miały jeszcze przez miesiąc. Do życia podtrzymywała mnie tylko wizja dwutygodniowej przerwy w październiku. Ubrałam granatowe spodenki z podwyższonym stanem, a do tego jakąś białą bluzkę z nadrukiem .
W sumie to było mi wszystko jedno bo i tak nie miałam ochoty nigdzie wychodzić. Gdy już zwlekłam się na dół i zjadłam płatki, usłyszałam dzwonek do drzwi. Niechętnie ruszyłam w ich kierunku, po drodze jeszcze ubierając skarpetki i myjąc zęby. Gdy już dotarłam, zamurowało mnie. Za progiem stał on. Uśmiechał się do mnie Miał takie same oczy, w których z radości pojawiły się iskierki. Było dokładnie taki, jakiego go zapamiętałam. Stał tak arogancko trzymając ręce w kieszeni. Stał tak i nie rozumiał jak cierpiałam gdy wyjechał i nie dawał po sobie żadnych znaków życia. Za nim szczerząc się jak debile stali ci cali jego koledzy z zespołu. Naprawdę ich nienawidziłam. Zazdrościłam im, że mieli go prawie na wyłączność, spędzali z nim cały swój wolny czas i zapewne robili z nim te same rzeczy, które robił ze mną. Bałam się, że o mnie już zapomniał i, że oni będą ważniejsi ode mnie. Że będą stali na jego priorytetowym miejscu. To był mój przyjaciel, a nie ich. To ja znałam każdy jego wstydliwy sekret i tak samo on wiedział wszystko o mnie. Nigdy nie krępowałam się w jego towarzystwie. Przy nim czułam się swobodnie. Dla niego nie musiałam się malować ani ubierać modnych ubrań. Dla niego byłam po prostu sobą. Nie musiałam nikogo udawać. Kochałam go jak brata. Jak najważniejszą osobę w moim życiu. Bez niego byłam jak ocean bez wody. Mieliśmy odmienne charaktery, ale mimo tego rozumieliśmy się bez słów.
- Będziemy tak stali i tylko się na siebie patrzyli- powiedział ironicznie, przeciągając lekko co drugą sylabę, przerywając mi moje przemyślenia, dobrze znany mi głos.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiec jest pierwsza część pierwszego rozdziału :D podzieliłam go na dwie części aby wprowadzić jeszcze ten moment niepewności, kto to może być :D jak myślicie jest to nadal te osoba, którą typowaliście w rozpoczęciu, czy ktoś inny? :D dziękuje za wszystkie komentarze, pod tamtym postem. Naprawdę dużo dla mnie znaczą :D Próbowałam ten rozdział dobrze napisać, żeby was nie zawieść :D podoba się? Cały pomysł na bloga mam już w głowie. Myślę jeszcze trochę nad zakończeniem. Ale w tym pomożecie mi wy, pisząc komentarze, albo nawet zrobię jakieś ankiety :D żeby łatwiej się wam komentowało wyłączyłam kod, który trzeba niekiedy wpisywać po dodaniu komentarzy, i włączyłam dodawanie komentarzy przez anonimy, aby każdy kto nawet nie miał konta, mógł podzielić się swoją opinią :D rozdział na razie jest nudny, bo chciałam w nim opisać główną bohaterkę, myślę, że później wszystko się rozkręci. Będę próbowała zrobić tą część opowiadania krótszą ,a tą po przemianie znów dłuższą i ciekawszą :D teraz ostatnie bardzo ważne pytanie, kogo byście chcieli żeby chodziło o niego w tym opowiadaniu? Nie tak jak myślicie tylko kogo lubicie i chcieli byście widzieć tutaj i kogo polecacie na chłopaka Cat?:D
poniedziałek, 11 czerwca 2012
entry ♥
CZERWIEC, 1997
-Li, chodź tutaj
-Mówiłem ci już, że masz tak na mnie nie mówić - zdenerwowany tupnął nogą, obrócił się o 180` i skrzyżował ręce
-Ale to tak fajnie brzmi - powiedziała, zabawnie przeciągając sylaby
-Mi się nie podoba. To jest tak jakbym ja na ciebie mówił Cat - zaśmiał się szyderczo
-Dobrze. Możesz tak na mnie mówić. Kocham koty - zaklaskała w dłonie
-Ej, przecież jestem twoim ulubionym kuzynem, nie mów tak na mnie - postawił się
-Co jak co, ale chyba wolę Jake'a - wytknęła język
-Ale on ma okulary - pośpiesznie szukał argumentów
-Nie patrzę na to co na zewnątrz, ale na to co w środku - mądrzyła się
-Ale ja przecież jestem śliczny - uśmiechnął się
- I tak wolę jego - zaczęła
-Ale...
-Ale Ciebie kocham jak brata - zaśmiała się
- Nie wiem co bym bez Ciebie zrobił
- Ja wiem. Nie miał byś się z kim bawić w chowanego. - ucieszyła się - Ty szukasz - dodała
- I tak cię znajdę
KWIECIEŃ, 2010
- Będę tęsknić - powiedziała
- Ja też, nawet nie wiesz jak bardzo - dodał
- Zadzwoń jak już będzie po wszystkim - zaproponowała
- A ty trzymaj kciuki, ej nie płacz - poprosił, gdyż myśl opuszczenia jej wydawała mu się torturą
- Ale nie mogę przestać, dobrze idź już zanim się rozkleję - próbowała zapanować nad swoimi emocjami
- Przyjadę za niedługo - otarł jej łzę z policzka
- Będę czekać - uśmiechnęła się
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po raz pierwszy dzielę się moją twórczością więc proszę o wyrozumiałość :D jak myślicie o którego z chłopaków chodzi w tym opowiadaniu ?:D Będę siedzieć cały tydzień w domu więc coś napiszę, i postaram się dodać jeszcze w tym tygodniu. I w następnym poście przedstawię bohaterów, ale to w trakcie rozdziału, nie będę poświęcać na to osobnego posta. No to na tyle ♥
-Li, chodź tutaj
-Mówiłem ci już, że masz tak na mnie nie mówić - zdenerwowany tupnął nogą, obrócił się o 180` i skrzyżował ręce
-Ale to tak fajnie brzmi - powiedziała, zabawnie przeciągając sylaby
-Mi się nie podoba. To jest tak jakbym ja na ciebie mówił Cat - zaśmiał się szyderczo
-Dobrze. Możesz tak na mnie mówić. Kocham koty - zaklaskała w dłonie
-Ej, przecież jestem twoim ulubionym kuzynem, nie mów tak na mnie - postawił się
-Co jak co, ale chyba wolę Jake'a - wytknęła język
-Ale on ma okulary - pośpiesznie szukał argumentów
-Nie patrzę na to co na zewnątrz, ale na to co w środku - mądrzyła się
-Ale ja przecież jestem śliczny - uśmiechnął się
- I tak wolę jego - zaczęła
-Ale...
-Ale Ciebie kocham jak brata - zaśmiała się
- Nie wiem co bym bez Ciebie zrobił
- Ja wiem. Nie miał byś się z kim bawić w chowanego. - ucieszyła się - Ty szukasz - dodała
- I tak cię znajdę
KWIECIEŃ, 2010
- Będę tęsknić - powiedziała
- Ja też, nawet nie wiesz jak bardzo - dodał
- Zadzwoń jak już będzie po wszystkim - zaproponowała
- A ty trzymaj kciuki, ej nie płacz - poprosił, gdyż myśl opuszczenia jej wydawała mu się torturą
- Ale nie mogę przestać, dobrze idź już zanim się rozkleję - próbowała zapanować nad swoimi emocjami
- Przyjadę za niedługo - otarł jej łzę z policzka
- Będę czekać - uśmiechnęła się
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po raz pierwszy dzielę się moją twórczością więc proszę o wyrozumiałość :D jak myślicie o którego z chłopaków chodzi w tym opowiadaniu ?:D Będę siedzieć cały tydzień w domu więc coś napiszę, i postaram się dodać jeszcze w tym tygodniu. I w następnym poście przedstawię bohaterów, ale to w trakcie rozdziału, nie będę poświęcać na to osobnego posta. No to na tyle ♥
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
