piątek, 28 grudnia 2012

4 ♥

Po owej feralnej nocy obudziłam się w jakimś budynku. Nie byłam dokładnie pewna gdzie się znajduję, bo rolety w pokoju były zasłonięte, a ja nie mogłam nic sobie przypomnieć z wczoraj. Wstałam z łóżka i odsłoniłam okna. Wyjrzałam przez jedno z nich i wtedy poznałam tą okolicę. Na początku myślałam, że śnię, ale gdy do pokoju wszedł ON wszystko zaczęło układać się w logiczną całość.
-Co ja tu robię?-spytałam
-Naprawdę nic nie pamiętasz z wczoraj?-odpowiedział pytaniem na pytanie
-Pomyśl trochę. Jakbym pamiętała to na pewno już dawno by mnie tu nie było. Gdzie jest mój telefon? Muszę zadzwonić do Harrego, na pewno się o mnie martwi.
-No ja bym nie był tego taki pewien. Wczoraj raczej nie krępował się gdy flirtował z jakąś blondynką-powiedział z ironią w głosie
I wtedy wszystko mi się przypomniało, nawet to co zdarzyło się po imprezie i jak tu trafiłam. Na szczęście nie było to nic szczególnego, po prostu wraz z NIM i jego kolegami spędziliśmy czas tak jak za dawnych lat. Potem z racji, że do apartamentu już nie chciałam wracać, ON zaproponował mi nocleg u siebie. Od zawsze podobał mi się JEGO pokój. Białe ściany na których poprzyklejał mnóstwo plakatów, czarne biurko w rogu pomieszczenia i dwuosobowe łóżko nie czyniły z tego pokoju nadzwyczajnego miejsca, ale ważne, że mi się podobało. Jednak najbardziej wartościowa była tu hebanowa szafa znajdująca się przy drzwiach, w niej ON trzymał cały materiał do swojej pracy.
-Wiesz, bardzo Ci dziękuje za to wszystko-zaczęłam
-Cii.. Nie ma za co. Tobie zawsze z chęcią pomogę. Zbieraj się, zawiozę Cię do nich. Jakby co to tu masz mój numer telefonu- podał mi karteczkę- Dzwoń jak będziesz miała jakiś problem, nie musimy znowu tego zaczynać, możemy porozmawiać. Może uda mi się Tobie w jakiś sposób pomóc- skończył swój monolog
-Skąd ta zmiana?
-Po prostu uzmysłowiłem sobie, że jesteś dla mnie strasznie ważna. To nic, że nam nie wyszło. Przyjaciele?-poprosił
-Oczywiście, będę potrzebowała kogoś takiego jak ty- potwierdziłam, po czym mocno GO przytuliłam. Staliśmy tak przez dłuższa chwilę po czym chłopak wziął mnie na ręce i zaczął kierować się ku schodom.
-Ej, puść- rozkazałam MU
-Cieszę się, że Ci się podoba- odparł ironicznie.
Niedługo potem już siedzieliśmy w JEGO samochodzie. Nie rozmawialiśmy, myślałam o tym wszystkim co wydarzyło się tej nocy. Nigdy bym się nawet nie spodziewała, że ten chłopak będzie potrafił się tak zmienić. Jednak moja wyobraźnia szybko powędrowała do tego z czym miałam się zmierzyć. Spojrzałam na telefon, mnóstwo nieodebranych połączeń od chłopaków. Nawet do Harrego. Bałam się co mi powiedzą. Ale to przecież nie moja wina, to nie przeze mnie doprowadziłam się do takiego stanu. Oby tylko nie powiedzieli mojej matce. Pól godziny później staliśmy już pod apartamentem, pożegnałam się z NIM i wyszłam z auta. Jeszcze tylko chwila i zaraz rozpęta się piekło. Nie chciałam tam wracać, jednak musiałam to zrobić. Aby przedłużyć czas nie użyłam windy tylko powoli, zatrzymując się na każdym stopniu wchodziłam po schodach. Jednak dzięki temu zyskałam tylko parę minut czasu i w końcu stanęłam przed drzwiami. Zacisnęłam zęby i nieśmiało nacisnęłam klamkę. Gdy drzwi już ustąpiły, ściągnęłam płaszcz i weszłam do salonu. W środku panowała głucha cisza, jednak nagle usłyszałam czyjeś kroki i przytłumiony głos. Wciągnęłam głośno powietrze i delektowałam się ostatnimi sekundami wolności. Kątem oka zobaczyłam jeszcze, że pomieszczenie było wysprzątane, gdyby mnie tu wczoraj nie było nigdy nie przyszłoby mi na myśl, że była tu impreza. Ktoś już tu był. Zamarłam.
-Gdzie ty byłaś dziewczyno- wrzasnął Lou
-Przez cały dzień odchodzimy od zmysłów gdzie ty możesz być. Mogłeś chociaż zadzwonić. Ale nie, księżniczka martwi się tylko o siebie. Chcieliśmy już dzwonić na policję. Boże, co ja z Tobą mam - przestał mówić i zadzwonił do kogoś
-Tak.Już jest. Wróciła przed chwila. Nie wiem. Wracajcie. Czekamy na was;
Zaraz nam się wytłumaczysz, nie ujdzie ci to bezkarnie. A teraz idź się przebrać, bo nadal masz na sobie ubrania z wczoraj.- rozkazał, nawet na mnie nie patrząc. To już nie był mój Li, ten Louis był na mnie strasznie zły.
Poszłam do pokoju i postanowiłam wsiąść prysznic. Weszłam do łazienki i zmyłam resztki makijażu z wczorajszego dnia. Szybko się rozebrałam, po czym weszłam do kabiny. Czułam ulgę gdy na moje ciało lała się strumieniami gorąca woda. Umyłam jeszcze włosy i wyszłam. Osuszyłam się ręcznikiem i nałożyłam truskawkowy balsam. Wysuszyłam włosy, a na siebie ubrałam leginsy galaxy, jakiś czarny top i do tego trampki w takim samym kolorze. Uznałam, że nie ma sensu się malować, więc tylko pociągnęłam rzęsy tuszem i zrobiłam kreski eye-linerem. W końcu byłam gotowa aby stanąć przed chłopakami. Wyszłam z łazienki. W pokoju, na łóżku zobaczyłam leżącego Harrego.



~Harry~
Byłem wściekły. Jak ona mogła nie wrócić na noc. Strasznie się bałem. Nigdy bym sobie nie wybaczył gdyby nie wróciła. Leżałem na łóżku czekając aż Cat wyjdzie z łazienki. Dopiero co wróciłem, bo od rana jej szukaliśmy. Usłyszałem odgłos otwieranych drzwi i do pokoju weszła ona.
-Czemu mi to zrobiłaś?-spytałem nawet na nią nie patrząc
-Czemu ty mi to zrobiłeś wczoraj?- odpowiedziała pytaniem na pytanie
-Ale o co ci chodzi?- spytałem zdezorientowany
-Myślisz, ze nie widziałam jak flirtowałeś z tą blondynką?- powiedziała z wyrzutem
I nagle zacząłem się śmiać. Zupełnie nie mogłem nad tym zapanować.
-No i z czego się śmiejesz-czułem, że była na mnie zła
-I z tego powodu uciekłaś?
-Nie uciekłam, tylko nie wróciłam na noc.
-To była moja kuzynka. Mogłaś się spytać i nie odwalać tego całego cyrku
-Czyli mnie nie zdradziłeś?
-Nie, nie mógłbym tego zrobić
Przytuliliśmy się. Chyba trochę przesadziłam. Jednak na tym nie był koniec, musiałam przecież przyznać się co robiłam całą noc. Zeszliśmy do salonu gdzie na sofie siedziało 1D i Cal, Harry przysiadł się do nich, a ja zmuszona byłam stanąć na środku. Milczałam parę minut, aż w końcu Zayn chrząknął ostentacyjnie, dając mi znak żebym zaczęła mówić, bo nie chce spędzić całego dnia w domu. Jak go znam pewnie pójdzie do jakiegoś klubu.
-No więc wczoraj poszłam z Patrickiem, nic wielkiego się nie wydarzyło
-Jak możesz mówić, że nic wielkiego się nie wydarzyło, jak byłaś ze swoim byłym chłopakiem i jeszcze nie wiadomo co robiliście - wzburzył się Harry
-Przypomnij sobie co wczoraj powiedziałeś do Cal, a dopiero potem mnie osądzaj. Jakbyście chcieli wiedzieć nic miedzy mną, a nim nie zaszło. Ale tak najlepiej wszystko zwalić na mnie- krzyczałam, po czym uciekłam do pokoju. Nie chciałam już ich dłużej słuchać, miałam dość. Znalazłam torebkę i zaczęłam się pakować. Na pewno nie poproszę żadnego z nich o podwiezienie, pojadę autobusem. Tylko nie mogłam znaleźć jeszcze mojego laptopa. Patrzyłam pod łóżko, gdy ktoś wszedł do pokoju. Nie miałam zamiaru sprawdzać kto to.
-Cat, my chcieliśmy przeprosić za to, co zdarzyło się w naszym pokoju. Wiemy, że gdyby nie my to nie było by tu Patricka i cała sytuacja nigdy by nie miała miejsca- chórem powiedzieli Liam i Zayn
-A ja chciałam cię przeprosić, że wczoraj nie odciągnęłam cię od niego i nie spędzałam czasu z tobą- dodała Cal
-A ja, że pozwoliłem Ci myśleć, że coś mnie z tą blondynką łączyło - na końcu powiedział Harry.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Boże, wyszedł taki krótki, a w zeszycie zapisałam chyba z 10 stron. No ale trudno. Nie podoba mi się, ale obiecałam coś dodać. Wiem, że miało być już w tamten poniedziałek, ale nie dałam rady. No i znowu jest taka sprawa. Zastanawiam się nad zawieszeniem bloga. Wiem, że wielu to nie zmartwi, bo nie mam zbyt dużej ilości stałych czytelników. Tak po prostu myślę, po komentarzach. W sumie nie chodzi głównie o to, że nikt nie komentuje, chociaż było by miło gdyby każdy kto to czyta napisał coś od siebie. Ale znowu o to, że gdy zaczynałam pisać tego bloga, historia wydawała się być świetna. A teraz jest strasznie oklepana. Dziewczyna jakoś poznaje 1D, któryś się w niej zakochuje. No nie wiem. Wyjątek stanowią bromance i z nimi to zupełnie inna historia, są takie szczere i pełno w nich uczuć. A wydaje mi się, że to opowiadanie jest takie zwykłe. Pomysł już miałam , no ale sama nie wiem. Chyba wolę czytać niż pisać. Nie mam pojęcia co zrobię , decyzję zostawiam wam.
Może do zobaczenia ♥

poniedziałek, 10 grudnia 2012

3 ♥

Nie mogłam w to uwierzyć, byłam z Harrym. Nie traktowałam go jak jakiejś super gwiazdy, bo tego nie potrzebował. Był dla mnie zwykłym chłopakiem, ale za to moim. Chłopców ucieszyła ta wiadomość, chociaż Lou na początku miał pewne opory, jednak gdy zobaczył jak szczęśliwi jesteśmy razem zgodził się na wszystko. Tak samo moi rodzice, zaakceptowali go bez oporów. Jednemu z chłopaków podobała się Cal, jednak ona odrzuciła go, i zaczęła chodzić z Jacobem, najprzystojniejszym chłopakiem w szkole. W sumie potępiałam jej wybór, bo wiedziałam ze wolała Go tylko dla popularności w naszym liceum, a o jej związku z Zaynem nikt by się nie dowiedział gdyż chłopak chciał trzymać go w tajemnicy przed fanami, żeby nie sprawiali jej kłopotu. Ale nie przejmowałam się nią tak bardzo, miałam przecież mojego księcia z bajki. Dobra, za słodko się tu zrobiło. Ja i Harry spędzaliśmy jak najaktywniej pozostały nam czas. Raz nawet Hazza zabrał mnie, żeby spełnić jedna rzecz z mojej listy które chce zrobić przed śmiercią. Skakaliśmy ze spadochronem. To było wspaniale uczucie. Tak w powietrzu, czuje się wolnym. Minusem jest stres przy lądowaniu, ale i tak jest to przeżycie które dokładnie zapamiętam. Mieliśmy dla siebie mało czasu. Na sobotę chłopaki zaplanowali imprezę w wynajętym przez nich pokoju hotelowym. Już nie mogłam się doczekać.

                                                                          ~sobota~
Obudziłam się wcześnie rano, uśmiechając się widząc obok siebie śpiącego Harrego. Spaliśmy ze sobą w jednym łóżku, to prawda, ale na razie nie planowaliśmy nic więcej, chciałam po prostu czuć jego bliskość. Po cichu wyszłam z łóżka kierując się do łazienki. Tam wzięłam relaksujący prysznic. Nie lubiłam kąpać się w wannie, siedzenie jakiś czas w tej samej wodzie wydawało mi się trochę niehigieniczne. Starannie umyłam włosy. Na ciało nałożyłam balsam o zapachu pomarańczowym. Włosy rozczesałam, wysuszyłam, a potem zakręciłam w równe loki, całość utrwaliłam pianką do włosów. Ubrałam koszulkę z logiem Channel, a do tego krótkie spodenki w biało-czarne paski. Na nogi nałożyłam moje ulubione czarne conversy. Szybko się umalowałam. Gdy wyszłam z łazienki zobaczyłam ze chłopcy są już gotowi, tylko czekają na mnie. Mieliśmy pojechać tam wcześniej, przygotować wszystko na imprezę. Poszłam jeszcze do swojego pokoju i do torebki spakowałam laptop, słuchawki i Mój strój na wieczór. Później pojechaliśmy do Nandos na śniadanio-obiad bo Niall strasznie narzekał ze nic nie zjadł. Wzięłam sobie tylko frytki z peri-peri. Moje ulubione danie w tej restauracji. Ze stresu przed impreza nie mogłam nic przełknąć. Gdy już wszyscy się posilili, ruszyliśmy do naszego docelowego miejsca. Pod budynkiem, Malik z Louisem i Harrym wysadzili nas, a sami pojechali na zakupy na przyjęcie. Natomiast ja z Liamem i Horanem weszliśmy do góry, obejrzeć apartament. Jego prawdziwy wygląd przerósł moje oczekiwania. Był przyjemnie urządzony, wchodziło się do niego przez krótki korytarz, w kremowym kolorze, w jednej ze ścian była wbudowana szafa z wielkimi lustrami, do niej też włożyliśmy nasze kurtki. Później weszliśmy do wielkiego salonu, w kolorze szaro-niebieskim, w kącie stał ogromny telewizor, a przy nim czarna skórzana kanapa, na środku pokoju stał mahoniowy stół i na nim postanowiliśmy ułożyć wszystkie przekąski, które przywiozą chłopcy. Pod telewizorem chłopaki znaleźli x-boxa , i od razu rzucili się w wir gry, ja natomiast postanowiłam obejrzeć dalej apartament. Z salonu można było wybrać 3 drogi, jedna długim korytarzem do jakiś pokoi, jedna na balkon, a jedna do kuchni. Poszłam ku pierwszemu wejściu. Do kuchni wchodziło się poprzez krwistoczerwoną jadalnię, z czarnym stołem i pasującymi do niego krzesłami. Na ścianie wisiał obraz przedstawiający jakieś kobiety, powieszony w masywnej, złotej ramie. Na stole stał wazon z wystającymi z niego złotymi kolbami kukurydzy i miniaturowymi jabłkami. W jednym rogu stał posąg przedstawiający pół nagiej kobiety, wykonany bodajże z marmuru, dalej poprzez dwudrzwiowe drzwi przeszłam do kuchni. Była ona urządzona w ciemnych kolorach, ściany były ułożone z czarnej mozaiki, ale jedna ściana była kamienna co nadawało pokojowi trochę drapieżności. Była nowocześnie urządzona, nawet w lodówce znalazłam butelkę szampana. Nad kuchenką spostrzegłam mały telewizor plazmowy, zapewne do oglądania programów kucharskich. Na środku była mała wysepka, a w jej środku stała duża palma. Całe to miejsce było przemyślane urządzone i każdy przedmiot współgrał z innym. Później postanowiłam wyjść na balkon, także i on mnie zaszokował, znajdował się tu ogromny basen, a przy ścianie stały białe leżaki, oddzielone od siebie parasolami , dalej stał duży grill, i brązowy stół razem z krzesłami. Wyjrzałam po za barierkę i to co ujrzałam kompletnie mnie urzekło, na dole widać było ruchliwą ulice i przemykające przez nią co jakiś czas żółte taksówki, przede mną widać było ogromny park i tam też zaplanowałam iść jutro albo jeszcze dziś z moim chłopakiem. Dalej w korytarzu znajdowało się pięć pokoi, jeden z nich 3 od końca wybrałam dla mnie i Harrego. Łóżko z niebieską pościelą, biała komoda, białe biurko, kwiaty, wszystko prezentowało się bardzo zachęcająco. Stałam tak i wpatrywałam się w białe poduszki, gdy poczułam, że ktoś łapie mnie od tyłu i całuje po szyi.
-czyli wybrałaś ten pokój który też podobał się mi- powiedział
-widzisz mamy ten sam gust, czyli jesteśmy dla siebie przeznaczeni
-mówiłem ci to już przecież- dodał Harry, łącząc nasze usta w długi pocałunek
-co kupiliście?
-to co nam kazaliście, lepiej chodź zobaczyć - i łapiąc moją rękę pociągnął mnie za sobą.
Na środku salonu stało z 20 reklamówek jedzeniem rzuconych byle jak, a reszta chłopaków grało w jakaś grę,chwile później Harry tez się do nich przyłączył. Z głośnym westchnieniem zabrałam się do pracy. Alkohol włożyłam do lodówki, aby był chłodny na imprezę. Chipsy przesypałam do miseczki, to samo zrobiłam z reszta jedzenia. Napoje gazowane położyłam koło stołu, a na nim plastikowe kubki. Gdy już wszystko przygotowałam postanowiłam jeszcze wsiąść szybki prysznic przed impreza, ot tak dla orzeźwienia. Łazienka była ułożona z czarne mozaiki , w jednym z kątów stał prysznic, w drugim duża wanna, a obok niej biała umywalka. Zimna woda znacznie mnie rozbudziła i 15 minut później byłam już gotowa do wyjścia z łazienki. Nie ubierałam się jeszcze na imprezę, bo zostało do niej trochę czasu. Wychodząc z łazienki, usłyszałam jakieś obce głosy w salonie wiec poszłam w ich kierunku. Niestety za wiele tez nie zobaczyłam ponieważ zastałam tam już tylko Liama i Nialla nieskorych do dalszych wyjaśnień, wiec zignorowałam to zostawiając dwójkę przyjaciół samych na przesuwaniu mebli aby na środku pokoju zostało dużo miejsca do tańczenia. Położyłam się na kanapie, szybko przerzucajac kanały w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Zatrzymałam na AXN oglądając stare odcinki z pierwszego sezonu Pretty Little Liars. Później miało lecieć 90210, wiec jakoś zagospodarowałam sobie czas do imprezy. Pól godziny później, zobaczyłam resztę chłopców wchodzących do salonu w towarzystwie kogoś kogo nigdy bym się tam nie spodziewała. Co oni z nimi robili. W głowie miałam tylko jeden sceniarusz, co było raczej jasne, bo przecież w karty nie grali. Sama nie byłam z siebie dumna wspominając te chwile. Starałam się je wyrzucić z pamięci, ale jakoś nie szło mi to dobrze. Na szczęście nie wiedziało o tym dużo osób, praktycznie tylko oni i moja najlepsza przyjaciółka. W tym czasie nie czułam się jeszcze na siłach żeby opowiadać o tym mojemu chłopakowi. Nawet myślałam,ze w jego obecności nawet o tym nie pomyśle. Ale przeliczyłam się , zobaczyłam powód moich kłopotów na własne oczy. Byłam tym na tyle zaszokowana, ze nie czekając na wyjaśnienia wybiegłam z apartamentu, widziałam Harrego wybiegającego za mną. Ale już było za późno winda się zamknęła. Minutę później wysiadłam już na parterze i szybko pobiegłam ku parkowi który widziałam z balkonu. Przy okazji wstąpiłam do sklepu żeby kupić coś na moje problemy, coś co na chwile działało. Gdy już tam dotarłam wybrałam pierwsza ławkę z brzegu i popijałam napój który parzył moje gardło. Chwile później nic już nie zostało. Wiedziałam ze jak dla mnie to za mało, ale zaczynało mi się po woli kręcić w głowie. Na deser postanowiłam zapalić. Siedziałam tak i myślałam o mojej reakcji i o wszystkim co się wydarzyło przez ten czas. Osoby które wyszły z chłopakami to był Toby i Patrick. Z tym drugim kiedyś byłam i to przez dłuższy okres czasu. Myślałam ze to była miłość mojego życia dopóki ktoś nie uświadomił mi jak ona mnie niszczy. Obaj zainteresowani byli dilerami. I to nie byle jakimi, mieli najlepszy towar w okolicy, a na dodatek byli przystojni przed co kleiły się do nich wszystkie dziewczyny z miasta. Ze mną było trochę inaczej, z Patrickiem chodziłam do szkoły, później on ja zmienił i pewnego razu przez przypadek spotkaliśmy się w sklepie i od tego się zaczęło. Zaczęliśmy od rozmowy, a potem zaczęliśmy się w sobie zakochiwać. Nie jestem pewna co do niego czułam, ale byliśmy ze sobą mocno związani. Wtedy jeszcze nie wiedziałam o jego drugiej osobowości. Po roku bycia razem, chłopak wtajemniczył mnie w swoje drugie "ja" i ku mojej głupocie nie zraziło mnie to do niego. Zaczęłam mu pomagać, a także często chodzić z nim na imprezy. Tak to się zaczęło. Zaczęłam brać, i to całkiem zaawansowanie. Nie wiem jak to się skończyło gdyby nie Cal, ona uświadomiła mnie o mojej głupocie, i jeszcze zanim się całkowicie uzależniłam wyrwała mnie z nałogu i nauczyła z nim walczyć. Nadal mam ochotę zapalić jointa albo wsiąść coś mocniejszego, ale dzięki silnej woli starałam się tego nie robić co bardzo dobrze mi szło. Od tamtego czasu nigdy nie widziałam Patrick'a ani Toby'ego, gdyż za rada przyjaciółki  zerwałam z nimi i z ich otoczeniem cały kontakt. Spojrzenie prosto w oczy chłopakowi do którego jeszcze w sercu żywiłam jakieś uczucie bardzo mnie zabolało, a na dodatek świadomość co od nich chcieli 1D. Co było wiadomo, bo raczej nie zaprosili ich na kawę. I to był powód dla którego wybiegłam. Jak oni mogli załatwić takie coś na imprezę. Miałam tylko nadzieje, ze to nie dla nich. Ale dość tego rozmyślania, impreza się już dawno zaczęła, a oni na pewno się o mnie martwią. Wstałam z ławki i ruszyłam chwiejnym krokiem ku naszemu apartamentowi. Postanowiłam skorzystać z windy i dwie minuty później już byłam na górze, z korytarza dało się słyszeć muzykę , jakieś krzyki i niezydentyfykowane głosy. Miałam tylko nadzieje ze sąsiadom to nie będzie przeszkadzało. Po woli otworzyłam drzwi do apartamentu i zaniemówiłam. Pod osłoną nocy wszystko wyglądało niesamowicie, na parkiecie światła dyskotekowe, z tylu stanowisko DJ, nawet mieli własny bar. Nie widząc nikogo znajomego postanowiłam iść do pokoju przebrać się na imprezę. Żeby tam dotrzeć musiałam przedrzeć się przez tłum ludzi, ale w końcu się mi to udało. Dotarłam do mojego docelowego miejsca i przekręciłam klucz w zamku, weszłam do środka i zakluczyłam za sobą drzwi , żeby nikt mi nie przeszkadzał. Wymalowałam się lekko , a na powiece zrobiłam gruba kreskę eyelaynerem. Następnie ubrałam na siebie czarna sukienkę. Wybrałam ja razem z Harrym specjalnie na ta okazje. Była ona bez ramion i sięgała do połowy ud. U góry był tak jakby gorset do pępka, a później był już dół sukienki, uniesiony lekko ku górze jakimiś drucikami, żeby nie oklapł, była tez lekko przeczyta czarna koronką. Niby taka zwykła, a wyglądałam w niej nieziemsko. Gotowa wyszłam z pokoju i zobaczyłam ze przed jednym z pokoi , bodajże zajętym przez Zayna , ustawiła się dość spora kolejka, umiejętnie ja wyminęłam i otworzyłam drzwi do pokoju, siedział tam Zayn z Liamem a przed nimi na stole porozrzucane były rożne prochy i w tej chwili obsługiwali jakaś młoda dziewczynę , ona wybrała jeden z przezroczystych woreczków z białym proszkiem i wręczyła chłopom plik banknotów. Teraz dopiero zauważył mnie Zayn pokazując dziewczynie drzwi. Natychmiast pobladł na twarzy widząc ze przyglądam się temu co maja na stole. Wstali razem z Liamem i nic nawet nie mówiąc wyrzucili mnie za drzwi. Musiałam przyznać ze byłam wściekła , teraz już się wydało po co sprowadził tu Toby'ego i resztę. Już myślałam ze oni są normalni. A jednak są zupełnie tacy jak oni. Idąc wściekła przez korytarz natknęłam się na patricka.
- I jak, księżniczka wróciła jednak do domu? - zapytał z ironia w głosie
- A co cię to obchodzi, myśle ze to jednak nie jest twoja sprawa
- I co, wykopali cię z tego pokoju? Och Caitlin widać ze przyciagasz do siebie złe towarzystwo
- Skończyłeś już?
- Nie, jak pewnie zobaczysz coś w salonie to będziesz mnie potrzebowała , także jestem do twoich usług, mam wszystko czego potrzebujesz.
- Dziękuje za troskę, nara Patrick
- Do szybkiego zobaczenia skarbie
Jak ja go nienawidzę- powtarzałam sobie w myślach.
Poszłam do salonu, chcąc jak najszybciej znaleźć Harrego. Ale na początku sprawiało mi to trudność. Jednak po chwili znalazłam go, siedział przy barze z jakaś farbowaną blondynką, która była w niego bardzo zapatrzona. I właśnie w tej chwili ten dzień stał się dla mnie jeszcze gorszy. Dramat za dramatem, a miało być tak cudownie. Niestety jestem jaka jestem i ze zrezygnowaniem siadłam przy pobliskim stole i do kieliszka nalałam sobie trochę przezroczystego płynu, który miał mi pomoc się dobrze bawić. Gdy po jednym mój humor się nie poprawił siegnełam po kolejny, i tym sposobem wypiłam prawie cała butelkę. Spojrzałam na bar, Harry i platynowa blondynka nadal tam siedzieli i zdawali się nie widzieć Świata poza sobą. Gdy się na nich patrzyłam, poczułam ze ktoś siada koło mnie. Odwróciłam wzrok i zobaczyłam Patricka.
-Widzę, ze książę zdradza księżniczkę- powiedział z zadowoleniem w głosie.
-To nic takiego. Pewnie to jakaś jego koleżanka. Nie za bardzo się tym interesuje- opowiedziałam próbując ratować sytuacje.
- Tak, tak. Żeby tylko. Jesteś strasznie zazdrosna, to widać. Co chwile tylko na nich patrzysz. No ale niech będzie po twojemu. Chcesz zatańczyć? -zapytał
Pomyślałam o tym chwile. Może to nie jest taki zły pomysł? Może Harry mnie zobaczy i zacznie być zazdrosny?
- Ewentualnie mogę - zgodziłam się
Chłopak wziął mnie za rękę i poprowadził mnie na środek parkietu. Akurat zaczęła lecieć wolna piosenka wiec Patrick przytulił mnie i zaczęliśmy się po woli kołysać w rytm piosenki. Kątem oka popatrzyłam na Harrego. Nadal nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi , w ogóle nie zainteresował się tym czy wróciłam do domu czy może siedzę nadal w parku. Zdenerwowana oderwałam się od Patricka. Miałam teraz jeden cel. Chłopak coś za mną wolał jednak nie obchodziło mnie to. Chciałam dostać się do pokoju gdzie chłopacy trzymali zakazany towar. Jednak gdy tam dotarłam pomieszczenie okazało się być zamknięte.
- Świetnie - pomyślałam.
Zdenerwowana usiałam przy drzwiach i zastanawiałam się co teraz zrobić. Z zamyślenia nawet nie zauważyłam obecności Patricka który już od dłuższego czasu mi się przyglądał.
-I co? Jednak zazdrosna. I nawet nie masz pocieszenia. Ciesz się, ze masz mnie. Mam dla ciebie, wszystko co tylko będziesz chciała i to jeszcze za darmo. Od lat nie dałem Ci nic na urodziny. To będzie w ramach prezentu. Możemy gdzieś iść? Nie będziemy nic robić na korytarzu chyba? - zapytał
Nie myśląc o skutkach mojego postępowania, zaprowadziłam chłopaka do pokoju mojego i Harrego. Patrick podał mi coś, co tak dobrze pamiętałam i do czego nie chciałam wracać. No ale cel uświęca środki. Wzięłam wszystko. On tez. Popiliśmy to wódka. Nie rozmawialiśmy ze sobą. Nie bardzo mieliśmy o czym. Każdy z nas do czegoś wykorzystywał ta druga osobę. Tylko zastanawiałam się po co jestem mu potrzebna. Nie nawidzilam go, jednocześnie kochając, ale nie tak jak dziewczyna chłopaka, tylko jak osobę której poświeciło się dużo w życiu i chciało się żeby nic złego go nie spotkało. Po chwili byłam już trochę wstawiona.
- To co może teraz zatańczymy znowu? Istnieje szansa ze teraz nas zauważy - zaproponował
Nic nie mówiąc, skinęłam głowa i poszliśmy do salonu. Zaczęliśmy tańczyć. Nie wychodziło nam to zbyt dobrze, bo cały świat wirował mi przed oczami.



                                                                    ~ Cal~

Dobrze się bawiłam. Impreza naprawdę była cudowna. Większość czasu jednak spędziłem na tarasie z Jacobem. Jednak teraz zmuszona zostałam wejść do środka. Droga to toalety przebiegała przez salon wiec tak czy tak musiałam tamtędy przejść. Ale idąc tam nawet nie spodziewałam się tego co miałam tam zobaczyć. Cat z Patrickiem. No kurwa. Co ona robi. Przecież przez niego miała same kłopoty. Obiecała ze już nigdy się z nim nie spotka. Zaczęłam się rozglądać za Hazza, czemu on nie pilnuje swojej dziewczyny. Spostrzegłam go przy barze. Siedział z jakaś dziewczyna. No tak, co oni oboje odpierdalają. Postanowiłam do niego iść i powiedzieć mu o wszystkim.
- Harry, czemu nie jesteś z Cat?
- A czemu miał bym z nią być ? - odpowiedział mi pytaniem na pytanie. Po tonie jego głosu zrozumiałam ze już jest bardzo pijany.
- Bo to jest twoja dziewczyna, a to miał być wasz dzień.. Popatrz co ona robi i to jeszcze z kim ten chłopak ma na nią zły wpływ.
- Przecież może robić co chce. Nie zabronię jej.
W przypływie złości opowiedziałam mu cała historie Patricka. Jednak on nie wydawał się być tym ani trochę zainteresowany.
- To skoro on jest taki zły to ona powinna trzymać się od niego z daleka. Nie obchodzi mnie co ona robi. - powiedział prawie krzycząc.
Wtedy zobaczyłam ze Cat nagle się na nas popatrzyła. Zrozumiałam, ze usłyszała to co powiedział Harry. Na jej twarzy widać było ból spowodowany słowami chłopaka. Patrick tez spojrzał w tym kierunku. Na chwile nasze spojrzenia się  skrzyżowały. Jednak potem odwrócił wzrok z powrotem na Cat. Powiedział jej coś do ucha, po czym ona skinęła głowa. I łapiąc się jego ręki oboje ruszyli ku drzwiom wyjściowym. A Harry powrócił do swojej wytapetowanej laski. Jednak nie zachowywał się tak jakby z nią flirtował. Tylko z daleka to tak wyglądało. Przyjrzałam się jej jeszcze raz. Była bardzo do niego podobna. Boże przecież ona musi być jego rodzina. Na pewno tak jest. Muszę znaleźć moja przyjaciółkę. Wybiegłam na pole. Niestety nigdzie nie widziałam ani jej ani jej kolegi. Przebiegłam jeszcze najbliższa okolice ale i tam ich nie spotkałam. Zdenerwowana wróciłam do środka. Nie mogłam znaleźć żadnego z chłopaków. Miejsce Harrego przy barze zastąpił jakiś umięśniony koleś który był prawdopodobnie chłopakiem farbowanej, bo namiętnie się całowali. Szukałam ich, dopóki nie wpadłam na Zayna. Był już trochę wcięty.
- Muszę z tobą porozmawiać - powiedział
- Nie możemy tego zrobić później? - poprosiłam - muszę znaleźć Caitlin, wyszła gdzieś z osoba, która najprawdopodobniej wpakuje ja w jakieś kłopoty.
- jest ciemno, nie wiadomo do kąt mogła by pójść, może jest w którymś z pokoi? Za chwile na pewno się znajdzie. A teraz chodź , muszę to zrobić teraz, bo potem nie będę miał odwagi.
Katem oka poszukałam mojego chłopaka Jacoba, zobaczyłam go stojącego z jakimiś kolegami i pijącego piwo.
- Dobrze, mogę iść. Ale jeśli Cat za jakiś czas tu nie wróci to pomożesz mi jej szukać
- Obiecuje, a teraz chodź do mojego pokoju.
Chwile później już tam byliśmy. Usiadłam po turecku na łóżku, a Zayn usadowił się przede mną. Wyciągnął  skądś dwa piwa. Podał mi jedno. Piliśmy w ciszy, której żaden z nas nie chciał przerwać.
- Cal, czemu jesteś z Jacobem? - zapytał z lekkim po denerwowaniem w głosie.
- Bo mi się podoba. Po za tym wszystkie dziewczyny w szkole mi go zazdroszczą- opowiedziałam bez wahania
- Przecież wiesz ze on jest z tobą tylko dla sexu, przeleci cię i zostawi
- Tylko ty tak myślisz Zayn
- To widać, nie chcesz kogoś kto kochał by cię całym sercem
- On to robi.
- Jesteś zaślepiona. Ja dałbym ci więcej niż on.
- Ty? Wyjeżdżasz za niedługo. Będziemy widywać się raz na pól roku? To będzie jeszcze gorsze. Nie chce czegoś takiego.
- Będę przyjeżdżał często. Z Hazza. Przecież on ma tu Cat i myślę ze widywanie jej raz na pół roku go nie zadowoli. Za niedługo pójdziecie na studia, mogły byście wybrać sobie szkole w Londynie. Mieszkały byście z nami , jeździły na każda trasę koncertowa. Musiała byś tylko przeżyć ten czas gdy jeszcze jesteś zmuszona zostać tu.
- Ja i Londyn ? Nie ma szans. Nie chce z tąd wyjechać. Po za tym ty jesteś sławnym gwiazdorem. Na pewno za jakiś czas zostawił byś mnie dla jakiejś lepszej.
- Jak możesz tak myśleć. Kocham tylko Ciebie.
- Nie Zayn. To nie ma prawa bycia.
Jednak rozmyślałam nad tymi wszystkimi korzyściami bycia z nim. Kupował by mi drogie prezenty, była bym dziewczyna Zayna Malika, chłopaka z jednego najpopularniejszego zespołu w Anglii. Sama pewnie została bym rozpoznawalna. Ale nie, wole być popularna tutaj dzięki Jacobowi. Przynajmniej zachowań pewien stopień anonimowości , znana na cały świat miała bym pełno antyfanow gotowych mnie zabić byle by Zayn należał do nich.
- Proszę cię Cal, zrobię dla ciebie wszystko.
Chłopak próbował mnie pocałować jednak odsunęłam się.
- Nie mogę dać ci tego co chcesz Zayn. Nie jesteśmy sobie pisani. Nie zasługujesz na mnie.
- Przecież nie oznajmił bym całemu światu ze jesteśmy razem. Wiedzieli by o tym tylko najbliżsi nam ludzie
- To jeszcze gorzej.
- Gorzej? Czemu?
- Nie ważne. Po prostu tak jest. Zdania nie zmienię. A teraz coś mi obiecałeś - powiedziałam lekko już zdenerwowana.
Zayn chwycił mnie za rękę, mimo moich protestów i wyprowadził mnie na korytarz. Zaczęliśmy szukać Cat.
Nie było jej nigdzie, ale nagle mulat wpadł na pomysł, ze może dziewczyna jest z Harrym w jego pokoju. Poszliśmy ku niemu i w środku zastalismy śpiącego Harrego. Widocznie impreza już mocno wdala mu się we znaki.
- No i widzisz, twoja koleżanka na pewno też z nim śpi.
- Całe szczęście. Dzięki ze mi pomogłeś - powiedziałam po czym dałam mu buziaka w policzek - A teraz wybacz , skoro ona już śpi to ja tez będę się już zbierać.
Weszłam do salonu i zaczęłam szukać Jacoba. Niestety nigdzie go nie było, postanowiłam spytać jego kolegów jednak oni powiedzieli mi ze mój chłopak poszedł już do domu, bo od nadmiaru alkoholu źle się poczuł. No miło. I co ja teraz zrobię? Będę musiała jechać metrem. A jest tak późno w nocy. Musiałam przyznać ze się bałam.
- Ej może cię podwieść? - zapytał Zayn
- A mógłbyś ? Boże , ratujesz mi życie.
- Cała przyjemność po mojej stronie.
Poszłam za chłopakiem do jego auta. Mulat otworzył mi drzwi, a dopiero później sam wsiadł. Jacob nigdy tak nie robił. Jechaliśmy w ciszy, przysłuchując się szumowi wiatru. Dwadzieścia minut później byliśmy pod moim domem. Dopiero teraz zauważyłam, ze jestem już trochę wstawiona, a w głowie lekko mi szumiało. Już chciałam podziękować chłopakowi i wysiąść z auta , gdy poczułam jego usta na swoich. Nie wyrywałam się , nie miałam na to siły, przynajmniej tak próbowałam sobie wmówić , w rzeczywistości za bardzo mi się to spodobało. Jeden pocałunek, przerodził się w drugi, głębszy i namiętniejszy . Zayn włożył mi ręce pod koszulkę i tak to się zaczęło. Oboje tego chcieliśmy.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem , wyszedł okropny. Napisałam go w już w wakacje, ale jakoś nie chciałam go tu dodać. Teraz wrócę, na jakiś czas. Rozdziały postaram się dodawać regularnie w poniedziałki, a czasami gdyby wcześniej się nie udało to w środę. Jakby ktoś miał pomysł do opowiadania to może mi napisać, podam nr gg i się dogadamy ; ) bo do części którą mam już dokładnie przemyślaną zostało mi parę rozdziałów, a może ktoś ma ciekawsze pomysły niż ja.